czwartek, 30 kwietnia 2015

Wakacje all inclusive - co zabrać i jak się spakować

Pisałam już o tym co zabrać i jak się spakować do bagażu podręcznego jadąc na kilkudniową wycieczkę. Dziś zaszaleję, napiszę co zabrać i jak się spakować na tygodniowy wyjazd na wakacje typu All Inclusive mając do dyspozycji pełnowymiarowy bagaż - całą walizkę (15kg) ;)
Choć przyznam, że na taki wakacyjny wyjazd (niekoniecznie na AI) spokojnie można spakować się do bagażu podręcznego (więcej na ten temat możecie poczytać u Simplicite), lub dwie osoby mogłyby zmieścić się do jednej walizki, bo na takie wakacje do ciepłych krajów na prawdę wiele nie trzeba, ale po co się męczyć i szarpać ;) Poza tym warto mieć miejsce na ewentualne pamiątki z podróży ;) Co więcej bagaż wliczony jest w cenę wakacji, jadę do jednego hotelu i nie będę się z tym bagażem przemieszczać, więc mogę zabrać trochę różnych ubrań, aby móc w ciągu dnia się przebrać, lub zabrać jakąś kreację na wieczór np. buty na obcasie, aby móc się "polansować" po kurorcie ;)

Specjalnie do tego posta nagrałam filmik, w którym opowiadam o tym co zabieram i jak się pakuję na wakacje. Nagrywanie tego filmiku to była niezła zabawa, ciężka praca, ale także mnóstwo nerwów i irytacji. Jest to moje pierwsze nagranie tego typu i mam nadzieję, że się Wam spodoba , a filmik okaże się pomocny ;) Jest on niestety dość mocno pocięty, ale to przez ograniczenie YT, który nie pozwala wrzucić filmików dłuższych niż 15 minut. A muszę przyznać, strasznie się rozgadałam, choć z natury nie jestem gadatliwa, ale opowiadanie o pakowaniu tak strasznie mnie pochłonęło, że pierwsza wersja miała 50 minut (!). Na szczęście, dzięki ograniczeniom YT, oszczędziłam Wam tego seansu i przygotowałam 14 minutowe nagranie w którym opowiadam co zabieram na wakacje typu All Inclusive.



czwartek, 23 kwietnia 2015

Szkockie "przysmaki" #2

W poprzednim poście dotyczącym szkockich kulinariów pisałam o różnych, dziwnych potrawach z barów na wynos, możecie o nich przeczytać tu - szkockie "przysmaki" #1. Dziś natomiast chciałabym napisać o tradycyjnych szkockich produktach spożywczych, które można nabyć w każdym sklepie. Znajdziecie tu kilka słów o tradycyjnym, choć bardzo kontrowersyjnym haggisie, o narodowym napoju gazowanym oraz o czymś słodkim ;)

  • Irn-Bru - tradycyjny szkocki napój gazowany. Jest uważany za napój narodowy. Sprzedaż Irn-Bru w Szkocji jest wyższa niż Coca-Coli. Sprzedawany jest jednak nie tylko na Wyspach, ale na całym świecie! Produkowany jest od początku XX wieku, a jego skład na bieżąco znają jedynie 3 osoby. Napój ma intensywnie pomarańczowy kolor i jest okropny w smaku, nie mam pojęcia jak może cieszyć się taką popularnością. Jednak Szkoci nie są zbyt wybredni, jeśli chodzi o smaki. Ciekawostka - tubylcy na wszelkie napoje gazowane mówią "juice" (sok). 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Spacer po wiosennym Edynburgu


W weekend wybraliśmy się na spacer, aby uchwycić na zdjęciach wiosnę. Przeszliśmy się wzdłuż rzeczki (Water of Leith), doszliśmy do ogrodu botanicznego, w którym było mnóstwo ludzi, lecz trudno się dziwić - dzień był piękny, po czym spacerkiem, zahaczając o centrum i kilka pubów ;) niespiesznie wróciliśmy do domu. (Planuję stworzyć osobne posty, w których opiszę nieco bardziej szczegółowo trasę wzdłuż Water of Leith oraz atrakcje jaką jest ogród botaniczny). Muszę przyznać, że przechadzka była bardzo owocna, ponieważ udało mi się zrobić masę zdjęć ukazujących wiosnę w jej najpiękniejszym wydaniu. Niestety w tym roku przyszła ona niechętnie i dość późno, nadal jest chłodno i jakoś nie mogę poczuć tej wiosennej, cieplej aury. Mimo tego różne wiosenne kwiaty już się pojawiły, jedne już przekwitły, a inne jeszcze czekają na swoją porę.
Postanowiłam dodać ten wpis do kategorii Fit, ponieważ spacer to jedna z form aktywności fizycznej. Polecam go wszystkim, szczególnie tym mniej sprawnym fizycznie, ponieważ zwykła przechadzka po parku nie wymaga żadnych dodatkowych sprzętów czy umiejętności i może to robić każdy bez względu na wiek, formę czy inne upodobania! Najważniejsze, że ruszymy się z domu i pooddychamy świeżym powietrzem. Jestem pewna, że po takim 30 minutowym spacerze poczujecie się o wiele lepiej i z większą energią przystąpicie do codziennych zajęć.
Nasz spacer liczył około 12 kilometrów, choć pokonaliśmy go z przerwami, szczególnie w drugiej części, jednak mimo tego po powrocie do domu byliśmy mocno zmęczeni, ale bardzo zadowoleni i porządnie dotlenieni. Spacer polecam wszystkim, niekoniecznie taki długi, tak jak pisałam wcześniej - wystarczy 30 minut ;)
A teraz zapraszam na porcje kolorowych, wiosennych zdjęć.



niedziela, 19 kwietnia 2015

Lizbona dzień 4 (dużo zdjęć + film)

Czwarty i zarazem ostatni dzień pobytu w Lizbonie był jednocześnie dniem najfajniejszym, najciekawszym i najprzyjemniejszym, chyba dlatego że nie pędziliśmy, nie goniliśmy po muzeach, tylko łaziliśmy, snuliśmy się po mieście, robiliśmy zdjęcia, krążyliśmy po zaułkach podzamcza.



W pierwszej kolejności wybraliśmy się do muzeum transportu miejskiego, aby maksymalnie wykorzystać ostatnie godziny z karty miejskiej. Byliśmy tam chwilę przed otwarciem, w związku z czym byliśmy jedynymi zwiedzającymi, co bardzo nam się podobało:) Panowała cisza i spokój i nikt nie wchodził mi w kadr ;) Gorąco polecam zwiedzanie tego muzeum. Poniżej przedstawiam sporą porcję zdjęć z tego muzeum, ale w takich miejscach nie mogę się powstrzymać, robię masę fotek pod różnymi kątami, z różnych perspektyw, a później nie mogę się zdecydować które ujęcie jest najlepsze. 




środa, 15 kwietnia 2015

Szkockie "przysmaki" #1

Przeglądając bloga doszłam do wniosku, że mimo iż jego podtytuł brzmi "życie w Szkocji", niewiele o tej Szkocji piszę. Postanowiłam to zmienić i zacząć dodawać wpisy o lokalnych zwyczajach, wydarzeniach i kulturze.

W pierwszej kolejności chciałabym napisać o czymś, obok czego tu na Wyspach, nie można przejść obojętnie, a mianowicie o jedzeniu. Kuchnia brytyjska nie kojarzy się raczej z kuchnią zdrową i smaczną, a Brytyjki nie należą do najszczuplejszych kobiet w Europie. Trudno się temu dziwić jeżeli przyjrzymy się typowym posiłkom spożywanym przez Wyspiarzy.

Każdy kraj ma swoje tradycje kulinarne, a także specyficzne dla niego potrawy, które mogą wydawać się co najmniej dziwne wszystkim przyjezdnym. Również Szkocja ma w swoim menu takie dania, które nie przestają mnie dziwić mimo, że mieszkam tu już od wielu lat.

Szkockim kulinariom chciałabym poświecić kilka postów, ponieważ mimo wszystko jest to temat ciekawy. Myślę, że w przyszłości pojawią się także przepisy na jakieś ciekawe dania, ponieważ kuchnia szkocka to nie tylko dziwaczne potrawy, ale wiele bardzo smacznych dań z ryb, owoców morza i dziczyzny. Zacznę jednak od ciekawostek kulinarnych i napiszę o kilku przekąskach i daniach z take-away'ów, którymi zajadają się "lokalsi", a które dla ludzi z kontynentu mogą okazać się niejadalne ;)



niedziela, 12 kwietnia 2015

Lizbona dzień 3

Po świątecznej przerwie i wizycie w Polsce wracam do blogowania. Muszę przyznać, że po każdym pobycie w PL coraz trudniej przestawić mi się na "normalny" tryb życia, ciężko mi wrócić do pracy, zajęć domowych, a także pisania. Minęło już kilka dni odkąd z powrotem jestem w Szkocji, a tu już trzeba powoli szykować się do kolejnego wyjazdu - tym razem wakacje z siostrą;) o tym będę pisać w swoim czasie, dziś jednak zapraszam na kolejną, trzecią już część relacji z wizyty w Lizbonie, o Dniu 1 i Dniu 2 możecie przeczytać w innych postach.
Ten dzień rozpoczęliśmy od wizyty w Muzeum Azulejo, czyli muzeum płytek ceramicznych. Fantastyczna kolekcja kafelków, największe wrażenie robią zdecydowanie te najstarsze XVI-wieczne, pięknie malowane, ukazujące abstrakcyjne wzory, ale także różnego rodzaju scenki rodzajowe, wśród nich znajduje się wspaniała, ogromna panorama Lizbony. Znajdują się także przykłady kafelków nowoczesnych, jednak moim zdaniem nie dorównują one tym sprzed kilkuset lat. Zdecydowanie polecam odwiedzenie tego miejsca, tym bardziej że kafelki są elementem bardzo charakterystycznym dla Lizbony, można je zaobserwować na  bardzo wielu budynkach w mieście. 



sobota, 11 kwietnia 2015

Podsumowanie I kwartału 2015

Ostatnio przeglądałam moją listę rzeczy do zrobienia w 2014 i doszłam do wniosku, że w ubiegłym roku niewiele z nich udało mi się zrealizować. Jednak szybko nadrobiłam te zaległości z początkiem tego roku. Jednym słowem mogę powiedzieć, że pierwszy kwartał 2015 był pracowity i owocny w realizacje różnych zamierzeń ;) Mam nadzieję, że dalsza część roku będzie równie dobra pod tym względem ;) 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...