wtorek, 24 lutego 2015

Dieta i sport, czyli o zdrowych nawykach

Dziś postanowiłam napisać o tym jak w ostatnim czasie zmienił się mój styl życia. Wprowadziłam zaledwie dwie proste zmiany: dietę i aktywność fizyczną i już po stosunkowo krótkim czasie zaczęłam dostrzegać efekty. Są one zauważalne zarówno w moim wyglądzie - znacznie schudłam, jak i samopoczuciu - mam więcej energii. 

Utratę wagi uważam za największy sukces, ponieważ już od dłuższego czasu przymierzałam się do podjęcia jakiejś diety i zrzucenia zbędnych kilogramów, jednak jakoś mi się to nie udawało. Tym razem miałam motywację w postaci choroby i konieczności zastosowania diety zdrowotnej. W czasie jej trwania, moja waga drgnęła i zaczęła stopniowo spadać. Był to świetny impuls do rozpoczęcia pracy nad sobą. Nie mogłam nie wykorzystać takiej szansy, wzięłam się w garść i w końcu zaczynam wracać do z dawana wymarzonej figury i formy;) 

Zaczęłam pilnować tego co i w jakich ilościach jem, postanowiłam więcej się ruszać, szczególnie wykorzystując wszelką aktywności na świeżym powietrzu, dzięki czemu dotleniam organizm, a po takiej dawce tlenu zdecydowanie lepiej pracuje mi się umysłowo.

Cieszy mnie także niezmiernie poprawa samopoczucia, gdyż było już także siedziałam znudzona i zniechęcona, nie mając na nic siły, ani ochoty. Obecnie tryskam entuzjazmem i mam ochotę "przenosić góry". Nie wiem czy wynika to ze zmiany diety, utraty wagi czy większej ilości ruchu, czy może ze wszystkich tych czynników razem wziętych, nie to jest jednak istotne, najważniejsze jest to, że czuje się wyśmienicie.



niedziela, 22 lutego 2015

Jak tanio podróżować

Ostatnio pisałam o tym co robić, aby móc więcej podróżować. Dziś postanowiłam napisać o tym jak podróżować tanio i sądzę, że ten tekst będzie doskonałym uzupełnieniem poprzedniego wpisu. 
Zapewne nie raz chcieliście gdzieś wyjechać (na kilkudniowy wypad do innego europejskiego miasta lub na tygodniowe wakacje do ciepłego kraju), ale odstraszały Was koszty takiej podróży. Okazuje się jednak, że na taki wypad nie potrzeba fortuny, a dzięki tanim liniom lotniczym podróże stały się dostępne nieomalże dla wszystkich. 
Przedstawiam kilka rad, co zrobić aby móc pozwolić sobie na wyjazd, a gdy ostatecznie dojdzie on do skutku, aby nie doprowadził do ruiny.


piątek, 20 lutego 2015

Ponglish, czyli o czystości języka

Ten post chciałam napisać już dość dawno temu, ale jakoś się nie składało i na pewien czas o nim zapomniałam. Ponieważ jednak dziś obchodzony jest Dzień Języka Ojczystego postanowiłam, że będzie to dobra okazja, aby go opublikować.

Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego został powołany w 1999 roku z myślą o upamiętnieniu wydarzeń z Bangladeszu z  1952 roku, kiedy to podczas demonstracji zginęło pięciu studentów, domagających się, aby język bengalski stał się językiem urzędowym. Dzień Języka Ojczystego ma pomagać ochronie różnorodności językowej jako dziedzictwa kulturowego.
Szacuje się, że niemal połowie z 6000 języków świata grozi zanik w ciągu najbliższych 100-120 lat, a tylko w drugiej połowie XX wieku przestało istnieć około 250 języków.

Z pewnością zaobserwowaliście w ostatnich kilku(nastu) latach, że do języka polskiego wkradła się bardzo duża ilość słów i zwrotów zapożyczonych z języka angielskiego, który  co prawda jest najpopularniejszym językiem międzynarodowym i można się dzięki niemu porozumieć niemal na całym świecie, ale co innego rozmowa z obcokrajowcem, a co innego kaleczenie polszczyzny. Angielskiego uczymy się od najmłodszych lat, zanim jeszcze nauczymy się poprawnie mówić po polsku. I może nie było by w tym nic złego, bo dzięki temu otwierają się przed nami nowe możliwości - poczynając od rozrywki, a na karierze zawodowej kończąc. Należy jednak znać umiar i ucząc się języków obcych, nie zapominać o własnym, ojczystym. 
Wielu ludzi, głównie młodzieży, choć nie tylko, wtrąca do swoich wypowiedzi mnóstwo angielskich słów, dla osób nie znających tego języka, szczególnie ze starszego pokolenia, tak sformułowane zdania mogą być zupełnie niezrozumiałe, co więcej w ten sposób zanika czystość, poprawność i unikalność języka polskiego.


wtorek, 17 lutego 2015

Ile oszczędzam nie kupując jedzenia w pracy

Dziś chciałabym napisać kilka słów o tym ile pieniędzy można zaoszczędzić nie kupując jedzenia na mieście, w barach, sklepach czy stołówkach, a przygotowując je sobie samemu. Chodzi tu oczywiście o codzienne jedzenie do pracy czy szkoły, a nie o wyjście na obiad do restauracji raz na jakiś czas ;)
Przez długi czas stołowałam się w pracy, mam tu kantynę, a ceny nie są wygórowane. Chodziłam tam i kupowałam sobie śniadanie, potem lunch, a czasami także popołudniową przekąskę.
W domu nie zaprzątałam sobie głowy wymyślaniem zestawów do zabrania do pracy. Często zwyczajnie nie chciało mi się gotować, ponieważ byłam zmęczona, było późno lub miałam ciekawsze zajęcia. Na stołówce natomiast miałam gotowe, ciepłe dania do wyboru, bez żadnego wysiłku. Oczywiście nie serwują tego jedzenia za darmo, choć nie jest drogo, to podliczając te codzienne wydatki zebrała się spora suma.

Śniadanie - £0,75
Lunch - £1,50-2,60
Przekąska - £0,60-1,50

Próbowałam policzyć ile wydawałam na jedzenie w pracy, jednak nie jestem w stanie podać dokładnej kwoty. Mogły się one wahać od £2,85 do nawet £4,85 (!) dziennie. Postanowiłam to jakoś uśrednić i doszłam do wniosku, że średnio dziennie wydawałam £2,5-3,5, co w skali tygodnia mogło dawać £12,50-15, czyli nawet do £60 miesięcznie! Za taką kwotę można kupować przez miesiąc jedzenie dla dwóch osób (wersja oszczędna). 

Postanowiłam z tym skończyć.
Do tego doszły jeszcze kwestie zdrowotne i konieczność wprowadzenia diety. A muszę dodać, że to kupne jedzenie po pierwsze nie zawsze było smaczne, a po drugie nie było zdrowe. Mimo tego, że zrezygnowałam z frytek już dość dawno, (po stwierdzeniu kamienia w woreczku - wiosną zeszłego roku), to i tak nadal jadłam pie (dość tłuste ciasto i farsz z mięsa wołowego) oraz sałatki często bazujące na majonezie. Na śniadanie zazwyczaj jadłam bułkę z pastą jajeczną lub haggisa - wyrób podobny do kaszanki, lecz w nim zamiast kaszy używa się płatków owsianych i podrobów jagnięcych (zdjęcie poniżej) bardzo dobre, choć też dość tłuste. Na przekąskę kupowałam chrupki, chipsy lub zupkę w proszku - nie najzdrowsza dieta, prawda?



Powiedziałam tej diecie stanowcze NIE i obecnie przygotowuję sobie lekkie, smaczne i zdrowe śniadania, lunche i przekąski. O zestawach jedzonka do pracy (bento) będę chciała napisać oddzielny post, jednak już dziś możecie je podejrzeć na poniższych zdjęciach, lub na moim blogu kulinarnym



Samodzielne przygotowywanie jedzenia do pracy zdecydowanie pozytywnie wpłynęło na mój budżet oraz samopoczucie (więcej o efektach zdrowotnych wynikających ze zmian żywieniowych i trybu życia napiszę w poniedziałek).

Dzięki posiłkom przygotowanym w domu udało mi się znacznie obniżyć wagę własną, a zwiększyć wagę portfela ;) 

Aby zobaczyć realne efekty zaprzestania wydawania pieniędzy na jedzenie w pracy, postanowiłam co tydzień, kwotę którą wydałabym w pracy na jedzenie (£15), odkładać do skarbonki, lub może, co będzie prostsze - przesuwać na konto oszczędnościowe. Będę to jednak robić tylko w tygodniach, gdy chodzę do pracy ;) ciekawa jestem jaką kwotę uda mi się odłożyć. Po zakończeniu tego eksperymentu za zaoszczędzone pieniądze kupię sobie coś fajnego lub pojadę na jakąś wycieczkę ;) 

Pod koniec roku z pewnością zdam Wam relację jaką kwotę udało mi się zaoszczędzić i na co na przeznaczyłam. 

Jak widzicie na gotowe jedzenie "na mieście", na stołówce, w bufecie czy uczelnianym barze czy kafejce wydaje się mnóstwo pieniędzy. Dlatego warto się nad tym zastanowić i podliczyć te wydatki, a z pewnością dojdziecie do wniosku, że zdrowiej i lepiej dla waszego budżetu jest przygotowywać sobie jedzenie na wynos samemu.

A czy Wy przygotowujecie sobie jedzenie do pracy/szkoły, czy stołujecie się w barach, jecie zapiekanki, batoniki, chrupki? Koniecznie dajcie znać! 

Pozdrawiam!

środa, 11 lutego 2015

10 rzeczy do zrobienia we dwoje

Zbliża się dzień Świętego Walentego, patrona zakochanych, a wraz z nim wszędzie w internecie można znaleźć mnóstwo porad i pomysłów na to co zrobić w ten "wyjątkowy" dzień. Ja nie będę dawać takich porad, jednak korzystając z okazji, chciałabym napisać kilka słów o tym co można robić we dwoje gdy w związek wkrada się nuda lub rutyna.

Jest wiele rzeczy, które możecie robić wspólnie zarówno w domu jak i poza nim. Wspomnę tu tylko o kilku, prostych, nieskomplikowanych i niewymagających właściwie żadnych nakładów finansowych rozrywkach, które bez wątpienia umilą czas i sprawią, że poczujecie się sobie bliżsi ;)

W domu:
  • Wieczór filmowy - ten rodzaj wspólnego spędzania czasu idealnie sprawdza się w długie, zimowe wieczory. Warto przygotować jakieś smaczne przekąski, coś do picia, może to być herbata, lub (grzane) wino i włączyć fajny film.
  • Wspólne gotowanie - to bardzo miły sposób spędzenia czasu razem, a jednocześnie niezwykle sexowny, do tego lampka wina. A gdy danie będzie gotowe można zasiąść do pięknie nakrytego stołu i cieszyć się ze wspólnego posiłku.
  • Wspólne czytanie - to rewelacyjny pomysł na intelektualne spędzenie czasu, a jednocześnie bardzo zbliża, szczególnie gdy wybierzecie jakąś pikantną lekturę;) 
  • Wspólna kąpiel - bardzo intymny sposób spędzenia wieczoru, polecam do tego świece, muzykę, wino i dużą wannę z orgomną ilością pachnącej piany ;) 
  • Gry - planszowe, karciane, komputerowe (PS, Xbox) lub układanie puzzli - wszelkie zajęcia, które opierają się na interakcji i rywalizacji są jak najbardziej wskazane ;) Takie gry gwarantują także dużo śmiechu i dobrej zabawy!

Wyjścia:
  • Piknik - nie ma nic wspanialszego niż pojechać gdzieś w urocze, ustronne miejsce, rozłożyć się z kocem i przygotowanymi przekąskami. Można leżeć, opalać się, czytać książki, a nigdy nie wiadomo jak taki dzień może się skończyć ;)
  • Spacer - jest idealnym i najprostszym sposobem na wyrwanie się z domu. Pooddychanie świeżym powietrzem i przewietrzenie głowy dobrze Wam zrobi, jest to także dobra okazja do rozmowy lub rozkoszowania się w ciszy marszem ręka w rękę.
  • Zwiedzanie, odwiedzanie muzeów, galerii, wystaw - jednym słowem warto stać się turystą we własnym mieście, a wspólne odkrywanie ciekawych miejsc i cieszenie się tymi chwilami wspaniale zbliża. 
  • Wycieczka rowerowa - można ją połączyć z piknikiem lub zabrać namiot i przenocować w terenie. Wspólna jazda daje wiele frajdy i satysfakcji, a wspólnie pokonane kilometry umacniają więzi.  
  • Kręgle, bilard - świetna zabawa, mnóstwo śmiechu i zdrowej rywalizacji. Polecam!


A jakie są Wasze pomysły na wspólne spędzanie czasu? Koniecznie się nimi podzielcie!

Pozdrawiam!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Plany wyjazdowe 2015

Mamy już luty, więc najwyższa pora poczynić plany wyjazdowe na ten rok, zaklepać urlop w pracy, zarezerwować bilety na samolot, znaleźć hotel. U mnie co prawda rok urlopowy zaczyna się 1 kwietnia, ale już od początku nowego roku kalendarzowego trwa intensywne planowanie i rezerwowanie miejsc w kalendarzu w pracy. W tym roku planowanie i rezerwowanie wakacji poszło mi niezwykle łatwo i szybko ;)

W marcu, korzystając z kilku pozostałych dni urlopu, postanowiliśmy odwiedzić jedno z południowo - europejskich miast i wybór padł na planowaną od dawna Lizbonę. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...