poniedziałek, 31 marca 2014

Wziąć się za siebie na wiosnę - odżywianie

Dzis zapraszam na kolejny wpis z cyklu "brania sie za siebie" i tak jak wspominalam poprzednio, tym razem bedzie o odzywianiu. Nie chcialabym pisac "dieta", poniewaz wg mnie slowo to ma pejoratywne znaczenie, kojarzy nam sie z restrykcyjnymi zakazami i wieloma wyrzeczeniami.

Dlatego wolalabym uzyc okreslenia - zmiana nawykow zywieniowych lub zdrowe odzywanianie, choc to tez, wydaje mi sie, rodzi pewne stereotypowe skojarzenia, a ja nie zamierzam chrupac marchewki jak krolik.

Chyba nie trzeba powtarzac znanego stwierdzenia, ze jestesmy tym co jemy i to doslownie. Nasz wyglad i samopoczucie zalezy w glownej mierze od tego czego dostarczamy naszemu organizmowi, czyli temu co jemy.

Chodzi mi o to, aby z jadlospisu wyeliminowac rzeczy ktore mi nie sluza i przez ktore wiem, ze nie czuje sie dobrze. Dzieki tym zmianom mam nadzieje czuc sie i wygladac lepiej oraz stracic kilka kilogramow;)

W pierwszej kolejnosci zamierzam:

  • przestac jesc na stolowce w pracy, 

a co za tym idzie,

  • zaczac szykowac sobie jedzenie do pracy (kilka takich prob mozecie obejrzec na moim blogu kulinarnym, ale takze tutaj zamierzam zamieszczac zdjecia i przepisy moich posilkow na wynos;) mam nadzieje, ze Was zainteresuja)

Sadze, ze tylko te domowe posilki zabierane do pracy moga wiele zmienic, poniewaz na stolowce wybor jest ograniczony, a ja ograniczam sie jeszcze bardziej, kupujac zazwyczaj frytki, pie i jakies majonezowe salatki. Po takim lunchu czuje ciezar na zoladku, nie wspominajac o ilosci spozytych kalorii i tluszczu. 

W moim planie na zdrowe odzywianie

Zamierzam unikac:
  • dan tlustych
  • dan smazonych na glebokim tluszczu
  • bialego pieczywa, maki, ryzu i makaronow
  • ostrych potraw
  • slodyczy
  • alkoholu

Zamierzam jesc
  • duzo warzyw i owocow
  • wiecej ryb
  • chude mieso najlepiej grilowane
  • warzywa gotowane na parze
  • dania lagodnie przyprawione
  • pelnoziarniste pieczywo, makarony, make, brazowy ryz
  • pic duzo wody (okolo 2 litrow na dzien)

Z jednymi zalozeniami nie bede miala zadnych problemow, np. ze slodyczami, za ktorymi nie przepadam, czasami lubie przekasic jakies ciastko, ale moge bez nich zyc, inne moga okazac sie duzym wyzwaniem np. ostre i dobrze doprawione potrawy czy piwko, ktore naprawde bardzo lubie, mysle jednak ze warto sprobowac i podjac sie tego wyzwania dla lepszego samopoczucia i wygladu. Nie jest przeciez powiedziane, ze nie bede mogla jesc moich ulubionych dan juz nigdy, chodzi o zredukowanie ich spozywania. 

Istotne jest takze, aby wprowadzic systematycznosc (to tez moze byc dla mnie trudne) jesc o stalych porach, 5 razy dziennie niewielkie porcje. 

Uwazam, ze nalezy jesc rozsadnie i z umiarem wszystkie produkty. Najwazniejsze, aby posilki byly urozmaicone i przygotowane ze swiezych produktow. Nalezy unikac produktow wysokoprzetworzonych, wszelkich gotowych posilkow i unikac cukru, ktory niestety kryje sie pod wieloma postaciami.

To jest wstepny, bardzo ogolny i podstawowy zarys planu mojego pomyslu na zdrowe odzywianie. Z uplywem czasu, z pewnoscia powstana kolejne wpisy o moich poczynaniach jedzeniowych i o zmianach jakie u siebie zauwazylam dzieki stosowaniu sie do tych ogolnych zalecen. Zaglebiajac sie w tajniki odzywiania, natkenelam sie na kilka ciekawych propozycji, ktore bede chciala wyprobowac, a pozniej z pewnoscia opisze ich efekty. 

Pozdrawiam!

sobota, 29 marca 2014

Wiosna mili państwo!

W końcu oficjalnie mamy wiosnę! 
Choć czuję się jakby był środek listopada - leje, wieje i jest potwornie zimno. Jednak poprzedni weekend był ładny i słoneczny. Od razu chce się żyć i wystawiać buzię do słońca, które już miło przygrzewa. 
Podczas zakupów udało mi się znaleźć chwilę i zrobić kilka zdjęć obiecanych jakiś czas temu żonkili. Miejscami, w centrum miasta rosną ich całe pola. Te piękne żółte kwiaty, kołyszące się na wietrze wyglądają po prostu wspaniale i tak optymistycznie!


 




Życzę Wam miłego i spokojnego, wiosennego weekendu ;) 

Pozdrawiam!

piątek, 28 marca 2014

Latka lecą

Wczoraj stuknęła mi kolejna wiosna.

W sumie dzień jak codzień, praca, zakupy, dom. Wieczorem napiliśmy sie szampana, zjedliśmy po kawałku ciasta, zamówilismy jedzenie i ogladaliśmy tutejszego MasterChefa, który podoba mi się o wiele bardziej niż polska wersja ;) 

Nie będę pisała o urodzinowych refleksjach, bo te co roku są takie same - człowiek po prostu się starzeje, co kolejną rocznicę bardziej to odczuwam. 

Pokaze Wam więc tylko jak się bawiłam i o kilku drobiazgach które dostałam, lub sama sobie z tej okazji sprawiłam ;) 

Dmuchanie świeczek.
(Proszę nie zwracać uwagi na bałagan w tle, ale tak wygląda pokój wykorzystywany jako studio fotograficzne, biuro, salon, pokój stołowy;) Ale pracuję nad stworzeniem sobie odpowiedniego miejsca do pracy, o który będę pisać już wkrótce ;))

Toast!

Jedzonko - nasze ulubione - indyjskie

Kilka drobiazgów i kartki z życzeniami

Pozdrawiam!

czwartek, 27 marca 2014

Mieszkanie w Edynburgu - jak wynająć?

W poprzednim poscie opisalam troszke moich perypetii z wynajmowaniem mieszkan w Edynburgu, a dzis chcialabym Wam napisac jak mieszkanie wynajac, na co zwrocic uwage przy wyborze i jakie oplaty trzeba ponosic. 

Pisze tu o wynajmie dlugoterminowym, czyli dluzszym niz 6 miesiecy. Standardowa umowa jest podpisywana na taki wlasnie okres czasu, po czym przedluza sie automatycznie do czasu jej wypowiedzenia przez jedna ze stron (o zakonczeniu umowy napisze w osobnym poscie). 

Mieszkania mozna wynajamowac na dwa sposoby: 
  • prywatnie
  • agencje

Ja skupie sie tutaj na wynajmowaniu mieszkan przez agencje, poniewaz tylko z tym rodzajem wynajmu mialam stycznosc. Poza tym ta opcja wydaje mi sie bezpieczniejsza, niz jakies pokatne dogadywanie sie z wlascicielem, czesto rodem z poludnia Azji.

Na rynku jest mnostwo wszelkiego rodzaju mieszkan do wynajecia - do wyboru do koloru. 

Moga to byc mieszkania:

  • unfurnished, czyli nieumeblowane, bez szaf, lozek, kanap, stolow, foteli czy podstawowych sprzetow np. kuchennych 
  • furnished (tych jest zdecydowana przewaga), czyli umeblowane i calkowicie wyposazone we wszsytko co jest potrzebne do tego, aby sie wprowadzic i zaczac mieszkac, lacznie z posciela.

Wielkosc mieszkania okreslana jest, nie na podstawie metrazu, a ilosci sypialn, dlatego tez faktyczna wielkosc mieszkania z 1 sypialnia moze byc bardzo rozna.  Dlatego tez normalne mieszkanie sklada sie z salonu,  i 1, 2, 3 lub ilus tam sypialn, kuchni i lazienki. Innym rodzajem mieszkan sa tzw. "studio", jest to lokum porownywalne do polskiej kawalerki, gdzie salon i sypialnia to jeden pokoj, czesto tylko z wydzielonym aneksem kuchennym. W niektorych mieszkaniach mozna spotkac sie z czyms takim jak "box room", czyli niewielkie pomieszczenie, ktore moze sluzyc jako sypialnia (lub raczej cela, poniewaz pomieszczenia te nie maja okien), czesciej jako tzw. "study room", czyli pokoj do nauki, biuro, najczesciej jednak sluzy jako skladzik, schowek, spizarnia, pralnia. Musze przyznac, ze jest to bardzo praktyczne pomieszczenie. 

Obecnie najbardziej popularna forma poszukiwania mieszkan jest oczywiscie internet, istnieje wiele stron, na ktorych mozecie znalezc oferty wynajmu, ja moge polecic dwie: citylets i s1homes.

Przegladajcie i czytajcie ogloszenia uwaznie, sprawdzcie w co jest wyposazone mieszkanie (niektore nie maja np. pralek), ogladajcie zdjecia, jednak zawsze bierzcie poprawke na to ze zdjecia czesto znacznie roznia sie od tego co mozemy zobaczyc na wlasne oczy. Zawsze, koniecznie obejrzyjcie mieszkanie, ktore was zainteresuje, a najlepiej kilka, abyscie mieli z czego wybierac i rozeznali sie co i za ile mozna miec. Mieszkania lepiej wyposazone np. w zmywarke, ladniej urzadzone czy wyremontowane sa drozsze.

Co jest potrzebne, aby wynajac mieszkanie:
  • Referencje z poprzedniego miejsca zamieszkania
  • Referencje z miejsca pracy lub payslipy
  • Rachunki za media (prad, gaz) z poprzedniego miejsca zamieszkania
  • Kopia paszportu lub prawa jazdy/dowodu osobistego

Na co zwrocic uwage przy wynajmowaniu mieszkania: 

Dzielnica - od tego wlasciewie zaczynamy poszukiwania. Wybieramy rejon miasta w ktorym chcielibysmy mieszkac, biorac pod uwage ceny wynajmu w danej dzielnicy, bliskosc do pracy, polaczenia komunikacyjne, bezpieczenstwo itp. Poszczegolne dzielnice ciesza sie rozna slawa, sa takie gdzie mozna czuc sie bezpiecznie w srodku nocy, a sa takie przez ktore strach przejechac rowerem w bialy dzien. Dzielnica ma znaczny wplyw na koszt wynajmu. W zaleznosci od dzielnicy zroznicowane jest takze budownictwo, w centrum znajdziecie malutkie mieszkania, czesto w bardzo starym budownictwie, nieco dalej troche wieksze mieszkania, choc nadal w starych, okolo stuletnich budynkach, na obrzezach, mozecie wynajac maly domek, blizniak lub szeregowiec lub mieszkania w nowym budownictwie. 

Sasiedztwo - rozejrzyj sie po okolicy, sprawdz czy w poblizu sa miejsca, ktore bylyby ci potrzebne (sklep, szkola, klub sportowy, kino, pub). Zobacz czy w poblizu nie ma jakichs uciazliwych miejsc (warsztatow, zakladow, pubow, klubow). Sprawdz czy z danego miejsca sa dobre polaczenia komunikacyjne, czy na ulicy mozna swobodnie parkowac samochod, czy tez trzeba wykupic miejsce parkingowe (permit). Rozejrzyj sie po okolicy i zastanow czy na pewno chcial(a)bys tam mieszkac. Zobacz w jakim stanie jest budynek, zerknij jak wygladaja okna/mieszkania pod i nad mieszkaniem ktore zamierzasz wynajac, czy sa zadbane, czy tez stare i brudne? mozliwe ze nikt tam nie mieszka lub mieszkanie jest bardzo zaniedbane. To wplywa na utrzymanie temperatury w mieszkaniu i ewentualne szkodniki. 


Srednie ceny wynajmu mieszkania z 2 sypialniami (2012r).

Cena - to oczywiscie czynnik determinujacy. Na cene ma wplyw polozenie, sa dzielnice z bardzo drogimi mieszkaniami, a sa takie ze stosunkowo tanimi. W odleglosci 3km od centrum mozna wynajac jednosypialniowe mieszkanie za £500, podczas gdy blizej obwodnicy za ta sama kwote mozna wynajac dwie sypialnie. Tansze sa zazwyczaj mieszkania na parterze, najdrozsze na pierwszym pietrze. Tendencja jest oczywista - im dalej od centrum tym taniej, choc zdarzaja sie oczywiscie wyjatki.

Wilgoc - to chyba najwiekszy i wszechobecny problem tutejszych mieszkan. Nie dotyczy on tylko lazienek, czy mieszkan polozonych na parterze, ale wszystkich pomieszczen bez wzgledu na pietro. Mieszkania na parterze sa najgorsze - wilgoc, grzyb i zapach stechlizny to rzeczy ktore od razu mozna wyczuc. Dlatego zdecydowanie odradzam wynajmowania takich mieszkan, nawet nie ma sensu ich ogladac, bo to zwyczajna strata czasu. Choc cena wynajmu takiego mieszkania moze byc atrakcyjna, to rachunki za ogrzewanie, koszty pracujacego dehumanizera, zycie w ciaglej wilogoci z fruwajacymi zarodnikami plesni, nie sa tego absolutnie warte. Tutejsze domy nie sa podpiwniczone, nie sa tez ocieplane, stare budownictwo wykonane jest z litego kamienia (piaskowca), ktory chlonie wode jak gabka, natomiast nowe budynki to metalowy szkielet obity plyta pazdzierzowa od zewnatrz i kartonogipsem od wewanatrz. 

Okna - czy sa to okna nowe, plastikowe (double glazing, DG) czy stare, drewniane, czesto podnoszone do gory, przez takie okna czesto hula wiatr, co przyczyni sie do horrendalnych rachunkow za ogrzewanie. 

Ogrzewanie - (gazowe czy elektryczne) Gazowe jest tansze i bardziej wydajne (central heating), czasami mozna spotkac sie z ogrzewaniem gazowym w postaci kominkow. Ogrzewanie elektryczne wyglada w ten sposob, ze na scianach przymocowane sa spore grzejniki, podlaczone bezposrednio do sieci elektrycznej, kazdy z nich wlacza i reguluje sie indywidualnie. Zdarza sie takze, ze w mieszkaniach znajduja sie wolnostojace grzejniki elektryczne (radjacyjne lub olejaki). 

Kuchenka - (gazowa czy elektryczna) w wiekszosci mieszkan znajduja sie kuchenki elektryczne, osobiscie strasznie ich nie lubie, poniewaz maja bardzo duza bezwladnosc. Podejrzewam jednak, ze wynika to ze wzgledow bezpieczenstwa (Health&Safety, BHP), na punkcie ktorego lokalsi maja prawdziwego fiola.

Myszy - to niestety plaga. Ogladajac mieszkanie zwroc uwage czy nie ma sladow po tych szkodnikach, choc o nocnych (choc nie tylko) gosciach mozna przekonac sie dopiero po jakims czasie. Jezeli mieszkanie nawiedzane jest przez myszy lub jakiekolwiek inne szkodniki nalezy to zglosic agencji, a takze samemu probowac z nimi walczyc, dbajac o czystosc, nie zostawianie zadnego rodzaju jedzenia tam gdzie one moga sie dostac, rozstawienie pulapek lub wysypanie trutki. 

Wyglad - i na zakonczenie, sprawa chyba najwazniejsza, a jednoczesnie najbardziej subiektywna - zastanow sie czy mieszkanie ci sie podoba, czy spelnia twoje oczekiwania. Czy pokoje nie sa zbyt ciemne, czy nie ma zbyt duzego halasu np.z ulicy, czy jest wystarczajaca ilosc szaf i schowkow na wszystkie posiadane przez ciebie rzeczy. Po prostu czy czujesz, ze w danym miejscu moglabys sie zadomowic i czuc komfortowo.

Gdy juz wybierzesz mieszkanie, ktore ci sie podoba:
  • dzwon do agencji i zglos, ze chcesz dane mieszkanie wynajac
  • otrzymasz do wypelnienia dokumenty
  • agencja sprawdzi twoje dane, raferencje, wyplacalnosc, czasami tzw. credit check
  • czasami nalezy wplacic zadatek lub oplate administracyjna dla agencji

Jezeli wszystko bedzie OK i spodobasz sie agencji, jako nowy najemca:
  • podpiszesz standradowa umowe i inwentarz, 
  • wraz z kims z agencji sprawdz i spisz stan licznikow
  • wplacisz czynsz i depozyt (rownowartosc 1 lub 1,5 czynszu). Depozyt powinien zostac zwrocony po wyprowadzce i zdaniu kluczy, czesto jest jednak potracany ze wzgledu na koniecznosc napraw i ewentualnych szkod jakie nastapily w czasie wynajmu.
  • odbierzesz klucze 
  • wprowadzasz sie

Na samym poczatku lub w momencie podpisywania umowy/przekazywania kluczy, jezeli robicie to w mieszkaniu, warto sprawdzic czy wszystkie wurzadzenia dzialaja, czy nie ma jakichs zniszczen czy uszkodzen, za ktore pozniej moglbys zostac posadzony. Jezeli cokolwiek nie dziala, lub nie wyglada tak jak powinno, nalezy to od razu zglosic. Wszelkie naprawy powinny byc wykonywwane przez agencje, lub przez wynajetych przez nia specjalistow.

Oplaty:

Tu istotna uwaga - wszelkie rachunki zapisane sa na osobe aktualnie wynajmujaca mieszkanie (zupelnie inaczej niz w PL), czyli wprowadzasz sie, dzwonisz do elektrowni, gazowni, council'u, telekomunikacji i otwierasz rachunki na swoje nazwisko! Te rachunki stanowia potwierdzenie miejsca zamieszkania np. gdy chcesz sie zarejestrowac w przychodni czy wypozyczyc samochod. 

Rent (czynsz) - placi sie go na konto agencji przelewem. 

Council Tax (podatek miejski, zawiera w sobie takze oplate za wode, odprowadzanie nieczystosci i wywoz smieci) - jego wysokosc zalezy od wartosci mieszkania (wieku budynku i dzielnicy). 

Bills - rachunki za prad i gaz. Warto wspomniec, ze istnieje tu wielu niezaleznych dostawcow mediow, mozna wybrac takiego, ktory najbardziej nam odpowiada - ma najnizsze ceny. Warto takze sprawdzic licznik elektrycznosci, gdyz zdarzaja sie liczniki na karte (prepaid) i moze sie zdarzyc, ze podczas waszego ulubionego serialu nagle "skonczy" sie prad ;) Karty mozna kupic/doladowac w wielu malych sklepikach tzw. "corner shop". Nalezy takze pamietac, ze prad gdzie zainstalowane sa takie liczniki jest drozszy, niz przy tradycyjnych licznikach. 

TV licence - oplata za telewizor (jezeli sie posiada) nalezy placic za kazdy odbiornik, nawet jesli ogladacie telewizje w telefonie komorkowym. Ciezko to obejsc, gdyz informacja o zakupie telewizora zostaje przeslana do biura TV, a oni od razu przysylaja zawezwanie do dokonania platnosci. Nie jest to wielka suma, jednak zawsze to kolejny podatek (£145/rok). 

Broadband (Internet) - (jesli sie ma). Warunkiem podlaczenia do sieci jest posiadanie w mieszkaniu gniazdka telefonicznego. Zazwyczaj na stronie dostawcy mozecie sprawdzic czy pod danym adresem mozecie podlaczyc sie do sieci. My korzystamy z Virgin Media poniewaz maja w miare atrakcyjne ceny pakietow (telefon, telewizja, internet) i nie trzeba placic za podlaczenie telefonu, a przenoszenie numeru z mieszkania do mieszkanie (o ile jest w obszarze tej same centrali jest bezplatne, takze mimo, ze kilkakrtonie sie przeprowadzalismy, nadal mamy ten sam numer telefonu stacjonarnego). Dla porownania BT (glowny operator telefoniczny) liczy sobie za kazdorazowe podlaczenie £125 (cena sprzed kilku lat). Oczywiscie mozna znalezc tanszego dostawce internetu, ale wtedy trzeba zalozyc linie telefoniczna z BT i placic abonament telefoniczny.

Podsumowanie miesiecznych kosztow wynajmu mieszkania z 1 sypialnia 

Rent £500

Council Tax (band B) £102
Bills £80
TV licence £12
Broadband (Internet, TV, tel. stacjonarny) £40


 £734


Czy to duzo czy malo? To zalezy od tego ile sie zarabia i od innych wydatkow ;) 

A na zakonczenie znalazlam wykres zmian cen wynajmu mieszkan w glownych miastach Szkocji oraz srednia dla calej Szkocji. Jak widzicie ceny w Edynburgu sa wyzsze niz srednia krajowa, zaskakuja jednak ceny w Aberdeen (!), nie wiem z czego to wynika, postaram sie dowiedziec i napisac czemu tak sie dzieje;)



Srednie ceny wynajmu mieszkan w Szkocji (2012-2013)

Mam nadzieje, ze udalo mi sie opisac wszystkie najwazniejsze zagadnienia, jesli jednak o czym zapomnialam, cos mi umknelo, lub po prostu chcielibyscie o cos dopytac czy sprostowac, to prosze - piszcie! :) 

Pozdrawiam! 


poniedziałek, 24 marca 2014

Wziac sie za siebie na wiosne - wiecej ruchu

Jak pisalam wczesniej - zamierzam wziac sie za siebie. Poprzednio pisalam glownie o moim problemie z porannym wstawaniem. Powoli, powoli staram sie doprowadzic to do normy, aby ustabilizowac rytm dnia. Gdy to juz mi sie uda, bedzie latwiej przejsc do kolejnego etapu - regularnych cwiczen.

Chcialabym nabrac formy i stracic troche, zupelnie mi zbednych, kilogramow. Moc znowu zalozyc moje ulubione koszulki i nie czuc sie w nich nieswojo, wiedzac ze tu i owdzie zbytnio mnie opinaja. Poza tym szykuja sie wakacje i fajnie bylo by na plazy nie wygladac jak wieloryb wyrzucony przez fale ;) 
Moim najwiekszym problemem jest niestety brak motywacji :( 
Macie moze jakies sprawdzone sposoby, aby ruszyc cztery litery  sprzed komputera i zaczac cwiczyc?




Niestety mam siedzaca prace biurowa, a to nie sprzyja spalaniu kalorii - wrecz przeciwnie! Taka praca to najwieksze zlo i przyczyna odkladania sie tluszczyku. 

Dlatego tez postanowilam cwiczyc!  

Od jakiegos czasu mam karnet na silownie (gym), ale nie znajduje czasu/checi/ochoty, aby tam chodzic. Jest to kompletnie bez sensu, bo place za cos z czego w ogole nie korzystam, dlatego tez jednym z moich wiosennych postanowien, ktore pojawilo sie rowniez na mojej liscie rzeczy do zrobienia w 2014, jest regularne uczeszczanie na silownie. Niestety w pierwszym kwartale tego roku nie udalo mi sie tego postanowienia dotrzymac. Mam jednak zamiar to zmienic i w ktoryms kolejnym poscie pokazac Wam jak ta moja silownia wyglada i co zazwyczaj trenuje.


Ostatnio kupilam tez skakanke i planuje zrobic z niej uzytek. Jest to swietny przyrzad - tani, maly i mozna z niego korzystac praktycznie wszedzie. Wychodze wieczorem na podworko i skacze przez kilkanascie minut i musze przyznac ze od razu mam lepsze samopoczucie. W kolejnym poscie napisze Wam wiecej o skakance i o tym jak zaczac skakac. 

Zastanawiam sie takze nad bieganiem, kiedys troszke probowalam, ale oczywiscie wygralo lenistwo i zaniechalam joggingu. Nie chcialabym w tej kwestii nic obiecywac i zarzekac sie, ze tak oczywiscie, zaczne biegac regularnie, najlepiej 3 razy w tygodniu;) Zastanawiam sie i zamierzam sprobowac, czy mi sie udalo, powiem Wam za jakis czas.

Nie jest jednak tak, ze w ogole sie nie ruszam - codziennie jezdze do pracy rowerem, bez wzgledu na pogode. Nie jest to duzy dystans, raptem 5 kilometrow rano i 5 wieczorem, ale to zawsze cos. Poranne pedalowanie skutecznie mnie dobudza, choc zdarza sie, ze jadac rano zamykaja mi sie oczy;) Taka niewielka dawka wysilku pozytywnie wplywa na organizm, ktory zaczyna sobie spalac kalorie, gdy ja siedzie juz za biurkiem. Wieczorem jest podobnie, moge rozruszac zesztywniale po calym dniu siedzenia stawy. 
Gdy dni jeszcze troche sie wydluza, zamierzam po pracy wybierac sie na przejazdzki po miescie, a w piatki, kiedy moge wyjsc z pracy o 12, na dluzsze wycieczki poza miasto. 



A Wy jaki rodzaj ruchu preferujecie? Macie jakies sprawdzone, efektywne cwieczenia? Piszcie! 

A w kolejnym poscie z tej serii napisze cos o zmianie nawykow zywieniowych, poniewaz nie chcialabym nazywac tego zbyt drastycznie "dieta", poza tym slowo to ma pejoratywne znaczenie i zwyczajnie zle sie kojarzy ;) 

Pozdrawiam! 

czwartek, 20 marca 2014

Mieszkania w Edynburgu - perypetie

Przyjechalismy do Edynburga zupelnie w ciemno, nie mielismy "zaklepanego" zadnego misjsca noclegowego, ani pracy. Zaczynalismy zupelnie od zera, ale musze przyznac, ze wcale nie bylo tak zle, nie spalismy pod mostem i nie przymieralismy z glodu.
Przyjechalam z jedna walizka i malym plecakiem i poczatkowo w zupelnosci mi to wystarczalo. 

Pierwszych kilka nocy po przyjezdzie spedzilismy w hostelu, a w miedzyczasie szukalismy pracy i jakiegos "stalego" miejsca zamieszkania. Wynajecie miszkania, jesli dopiero co sie przyjechalo i nie ma sie pracy, jest raczej niemozliwe, chyba ze mamy dosc funduszy, aby oplacic depozyt i 3 miesieczny czynsz z gory. My oczywiscie nie dysponowalismy takim zapasem gotowki, w koncu przyjechalismy tu dopiero zarabiac. Ostatecznie wynajelismy pokoj, jednak mieszkanie u ciemnoskorego araba rodem z Sudanu, srednio nam odpowiadalo. 

Na szczescie szybko znalezlismy prace, zaczelismy zarabiac, odkladac i juz po 3-4 miesiacach moglismy wynajac mieszkanie. Mieszkalismy tam przez jakis czas w 3-4 osoby, ale losy nam sie roznie potoczyly, w zyciu sie pozmienialo i trzeba bylo sie wyprowadzic i pozegnac ze wspollokatorami. 


Ponownie wrocilismy do wynajmowania pokoju, jednak nie u kogos w mieszkaniu, ale w wielkim domu, gdzie kazdy pokoj byl wlasciwie jak male miszkanko, nie mielismy jednak wlasniej kuchni, ani lazienki, te dzielilismy z innymi mieszkancami domu. Kuchnia byla ogromna, byly tam 3 lodowki i 3 kuchenki, wielka zamrazarka, dwa zlewy i wielki stol. Nie bylo problemu z miejscem, czasami jednak zdazalo sie, ze w zlewie staly czyjes brudne naczynia, lub zakielkowal wyrzucony tam groch. Lazienek tez bylo kilka i raczej nie zdazalo sie zebym musiala czekac, az zwolni sie toaleta, jedyna niedogodnoscia bylo to, ze trzeba bylo do nich chodzic na inne pietro. Zalteta byla umywalka i czajnik w pokoju. 



Mieszkalismy tam jednak dosc dlugo, zylo sie przyjemnie i wzglednie tanio, nie trzeba bylo placic za prad czy ogrzewanie, wszystko bylo wliczone w cene wynajmu pokoju, ktora byla bardzo przystepna. 


Mieszkanie w tym domu spodobalo nam sie jeszcze bardziej, gdy zmienilismy pokoj i przenieslismy sie z "lower villa" (czytaj: suterena), na 1 pietro do wielkiego mozna rzec apartamentu z wykuszowym oknem. Pokoj mial powierzchnie okolo 40m2 i sufit na wysokosci 4.5m. W takich warunkach mozna mieszkac:) Jedynie do lazienki, znowu musielismy lazic pietro wyzej. Dobrze sie nam tam mieszkalo, fajna, spokojna dzielnica,  sklepy blisko. Jednak ktoregos pieknego dnia, tuz przed sylwestrem, dostalismy wypowiedzenie i musielismy sie wyprowadzic, poniewaz wlasciciele zdecydowali, ze dom przebuduja i sprzedadza. W koncu, po kilku latach tulania sie i troche takiego studenckiego zycia, nadeszla pora na wynajecie wlasnego mieszkania (tego pierwszego, w ktorym mieszkalismy w czworke nie biore pod uwage, bo nie ja zajmowalam sie wtedy jego szukaniem i wynajmowaniem, poza tym mielismy tam tylko pokoj, a pozostala czesc i tak musielismy z kims dzielic). 
 
Przepraszam za balagan, ale to jednyne sensowne zdjecie pokoju, zrobione niestety tuz po przeprowadzce, kiedy to szystko bylo po prostu zwalone na kupe.

Nie ma jak wlasne mieszkanie, nie trzeba sie krepowac, mozna isc do lazienki tylko w bieliznie, nie trzeba czekac bo toaleta jest wlasnie przez kogos okupowana, w lodowce mam tylko swoje rzeczy i nikomu nie przeszkadza moja hodowla kaktusow, a ja nie musze ogladac czyich majtek i skarpetek suszacych sie na grzejniku. Jednym slowem same plusy. Jedynym minusem sa moze nieco wyzsze koszty, ale mysle ze zalety i komfort zdecydowanie je przewyzszaja.

Wynajecie pierwszego mieszkania bylo niestety malo fartowne.
Gdy mielismy sie wprowadzac, okazalo sie ze w kuchni tego mieszkania odpadl sufit, musieli to naprawic, w zwiazku z czym nasza wprowadzka przesunela sie o dwa tygodnie. Gdy juz sie wprowadzilsimy, nie zabawilismy tam niestety dlugo, bo jedynie 8 miesiecy, po czym dostalismy wymowienie, uzasadnione tym ze wlascicielka zmienila swoej zyciowe plany i potrzebuje tego mieszkania z powrotem. Pozniej okazalo sie jeszcze, ze szarpneli nam sporo kasy z depozytu, argumentujac to ze w miszkaniu bylo brudno! Mimo ze dokladnie je wysprzatalismy i bylo zdecydowanie czystsze niz to do jakiego sie wprowadzilismy. Niestety nie mialam dokumentacji zdjeciowej, a agencja tak, ponadto wynajmowalam mieszkanie po raz pierwszy i nie bardzo wiedzialam co i jak, pozniej bylam juz madrzejsza;)



Azeby przedstawic Wam charakterystyke tutejszego budownictwa, chcialaby pokazac zdjecie toalety ;) Zgadnijcie, co tu jest nie tak?? (poza tym, ze jestem na kacu) ;) 


Po obejrzeniu wielu mieszkan, juz chyba nic mnie nie zdziwi (prysznic w szafie, umywalka nad wanna, prysznic za sedesem;)).

Kolejne mieszkanie wynajmowalismy juz z pewnym doswiadczeniem i "odpukac" mieszkamy w nim szczesliwie i spokojnie juz ponad 3 lata ;) Poswiece osobny post na jego opisanie, zdjecia, a moze nawet filmik;)

W kolejnym poscie napisze wiecej o poszukiwaniach i wynajmie, a takze o tym na co zwracac uwage i jakie oplaty nalezy wnosic wynajmujac mieszkanie. 

A Wy jakie mieliscie perypetie z wynajmowanymi mieszkaniami? Piszcie! 

Pozdrawiam! 

poniedziałek, 17 marca 2014

Wziac sie za siebie na wiosne

Wielkimi krokami nadchodzi wiosna. 
Doszlam do wniosku, ze to swietny moment, aby zabrac sie za siebie. Oczywiscie kazdy moment jest dobry, jednak, gdy dni sie wydluzaja, zaczyna grzac slonce, to czlowiek nabiera energii i zaczyna mu sie chciec
Ponadto w tym roku czeka mnie kilka rodzinnych imprez i wypadalo by sie na nich jakos zaprezentowac, moze wbic w jakas fajna sukienke :) Ale zeby dobrze wygladac, trzeba nad tym troche popracowac. Wiem, ze zabieram sie za to "branie sie za siebie" od dawna, zazwyczaj to haslo pojawia sie w moich noworocznych postanowieniach, po czym czas mija  i nic sie nie dzieje. Musze przyznac, ze nie jestem dobra w dotrzymywaniu postanowien.
Ale tym razem na prawde chce sprobowac na powaznie :)
Problem polega na tym ze jestem bardzo niezorganizowana.
Dlatego tez "branie sie za siebie" bedzie wiazalo sie nie tylko z dieta czy cwiczeniami, ale z calkowita zmiana rytmu dnia. 

Co przez to rozumiem?

Aby to wyjasnic moze przedstawie jak wyglada moj zwykly dzien: Budze sie po 8, do pracy docieram mniej wiecej na 9.30, pracuje do 17.30-18.00, wracam do domu jest po 18, siadam, odpoczywam, wlaczam komputer, mimo ze siedze przed nim caly dzien w pracy, szykuje cos do jedzenia, wlaczam TV, glownie po to aby gadal, nie zeby ogladac cos konkretnego, jem, siedze i klikam, czesto zupelnie bez sensu. Spac chodze bardzo roznie czasmi o 22, a czasami o polnocy, zdarza sie ze pozniej. Wstaje, ide do pracy, wracam, jem, odpoczywam, spie.
Niezaleznie od tego, o ktorej godzinie pojde spac, mam ogromny problem z porannym wstawaniem i zaden budzik nie jest w stanie wyrwac mnie ze slodkich objec morfeusza ;) Budzik to moj najwiekszy wrog. Ustawialam go juz w roznych konfiguracjach, jednak nic nie pomaga, rano dzwoni i dzwoni, czesto w ogole go nie slysze, a jezeli slysze to wylaczam i spie dalej, budze sie sama po osmej.



Musze przyznac, ze zazwyczaj jestem wyspana, ale wolalabym wczesniej sie budzic, isc wczesniej do pracy (mam taka mozliwosc, mam tzw. "flexi hours" - moge pojawic sie w biurze miedzy 7 a 10, a wyjsc najwczesniej o 15, najpozniej o 19. Mam tez mozliwosc nadrobienia godzin na zapas, ktore moge wykorzystac, aby np. wyjsc wczesniej w piatek np. o 12, czy miec pol, czy nawet caly dzien wolny, nie tracac urlopu), wczesniej skonczyc i miec popoludnie dla siebie. Natomiast w sytuacji, gdy wracam do domu wieczorem, to nie mam na nic ani sily, ani ochoty. Przy takim rozkladzie dnia mam wrazenie, ze nie robie nic innego tylko "jestem w pracy" od rana do wieczora.

Dlatego tez chcialabym zaczac od wczesniejszego wstawania, wiem ze jest to mozliwe, poniewaz czasami udawalo mi sie wstawac okolo 6, tak aby byc w pracy na 7, wtedy konczylam o 16 i mialam niesamowicie dlugie popoludnie, ktore mozna przeznaczyc na mnostwo roznych rzeczy - rower, silownie, gotowanie, dlubanie w domu, jakies wieczorne wyjscie czy robienie czegokolwiek innego.

Macie jakies dobre, sprawdzone metody na ranne wstawanie?

Ja ostatnio probuje wykorzystywac nawet fazy snu i budzic sie pomiedzy nimi, ale to tez nie bardzo pomaga.
Moj organizm potrzebuje duzo snu i ma swoje okreslone godziny pobudki, nie wiem czy mozna z tym walczyc, a jesli juz to czy taka walka nie jest bezcelowa?

Tak wiec wczesne wstawanie to podstawa i cos od czego chcialabym zaczac.

Mysle, ze jak uda mi sie to doprowadzic do porzadku, to ze wszystkim innym pojdzie latwo, bo bede miala wiecej czasu, a dzieki temu bede mogla sie lepiej zorganizowac.
Ponadto dni sa coraz dluzsze, juz nie jest ciemno kiedy wracam do domu, czyli po pracy mozna bedzie sie wybrac na jakas rowerowa przejazdzke, czy pojsc na spacer z aparatem.

Kolejnymi zmianami jakie chce wprowadzic to przygotowywanie sobie jedzenia do pracy, a nie korzystanie z tzw. zakladowej stolowki oraz wiecej ruchu, cwiczen, wizyt na silowni, ale o tym w kolejnych wpisach ;) 

Pozdrawiam! 


sobota, 8 marca 2014

Wiosennie - krokusowo


Dziś chciałabym pokazać Wam jak wygląda wiosna w Edynburgu. Ponieważ klimat jest tu łagodny, a zima (o ile można ją tak w ogóle nazwać) nie trwa zbyt długo, już jakiś czas temu można było wypatrzeć pierwiosnki i krokusy, które właśnie dziś chcę Wam pokazać, a dosłownie za kilka dni rozkwitną żonkile, być może będę mogła pokazać je już za tydzień, najwyżej dwa ;) 




Te zdjęcia pochodzą z zeszło-weekendowego spaceru, w tym tygodniu wybieram się do wiwarium oglądać motylki i inne robaczki, z pewnością zdam relację z tej wizyty ;) 
Poza tym, jak co tydzień, zamierzam ogarnąć mieszkanie, odpocząć, wyspać się, przygotować kilka wpisów na nadchodzący tydzień, może coś poczytać... jak zwykle mnóstwo planów, ciekawa jestem co z nich uda mi się zrealizować ;)



Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!

wtorek, 4 marca 2014

Edynburskie puby - The Queens Arms

Tym postem chcialabym rozpoczac serie o pubach w Edynburgu (i innych miejscach Szkocji). Wielka Brytania, nie wykluczajac Szkocji, slynie ze wspanialych, klimatycznych i czesto bardzo wiekowych pubow. Przyznam, ze bardzo lubie puby z dusza i w stylu "vintage", czyli starych, zachowanych w jak najlepszym stanie. Musze przyznac, ze podobaja mi sie one o wiele bardziej niz jakies "trendy" lokale, w nowoczesnym stylu, choc bywaja bardzo ciekawe do ktorych zdecydowanie warto zajrzec. 
Jednym z takich pubow, do ktorych ostatnio trafilam calkiem przypadkiem, zagladajac przez zabrudzona szybke do piwnicy byl The Queens Arms



Pub polozony jest w centrum miasta, zaledwie dwie przecznice od glownej ulitcy, ale do tej pory jakos mi umknal. Wielka szkoda, bo pub jest fantastyczny i niezwykle klimatyczny. Wejscie po schodkach w dol przez waziutkie dwuskrzydlowe drzwi w stylu Mackintosha. Wewnatrz ogromny, okuty miedzia bar. W lewej czesci polki z ksiazkami i meble w stylu klubowym, po prawej, na tylach baru, wysokie i niskie stoliki z fotelami i krzeslami, a takze bardzo przytulne "przedzialy" z czerwonymi sofami i stolikami rowniez okutymi miedzia. Wszedzie pala sie swiece powtykane w oblepione od stearyny butelki. 


 
 
Wiele zakamarkow i przepierzen sprawia, ze mozna sie tam spokojnie zaszyc i porozmawiac, a niezbyt glosna muzyka pozwala na normalna rozmowe, lub jesli ktos ma zyczenie na zaglebienie sie w lekturze. Jest tez wydzielona sala z duzym stolem na zamkniete imprezy. W jednej z czeci pubu dokonanego ciekawego zabiegu, zawieszajac pod sufitem butelki, wyglada to niesamowicie. 


 

Bar oferuje szeroka game napitkow. Od ogolnie dostepnych, popularnych lagerow, przez wspaniale ale i kilka malych lokalnych browarow. Dostepna jest takze szeroka gama szkockiej whisky oraz koktajli. 


























Bar oferuje takze  typowe, pubowe dania, a cale menu miesci sie na jednej stronie A4, krotko, zwiezle i przejrzyscie. 

Tym razem pilismy Innis Gunn Lager i lokalnego portera o wdziecznej nazwie "Old Engine Oil" - ciemny, intensywny w smaku, a jednoczesnie delikatny i kremowy, smakuje nieco kawa, lekko przypalonym karmelem, czekolada i ziemistym chmielem ;) 




Dobranoc!


poniedziałek, 3 marca 2014

Idzie wiosna - ida zmiany

Tak jak wspominalam jakis czas temu, na blogu mialy nastapic zmiany, a poniewaz wiosna to najlepszy czas na zmiany, wykorzystalam ten moment i wprowadzilam je u siebie. Jak mozecie zauwazyc zmienilam szablon bloga, choc nie do konca jestem do niego przekonana, tamten bardzo lubilam, choc moze byl nieco "ciezki", ten z kolei wydaje mi sie taki pusty i bez wyrazu, bede nad nim jeszcze pracowac, takze wkrotce dniach mozecie spodziewac sie kolejnych zmian ;) 

Co zmienilo sie oprocz wygladu? 

Na gorze strony dodalam kilka kategorii, sa to wyznaczniki o czym glownie bede pisala. Mam oczywiscie plan, aby pisac i publikowac czesciej niz to mialo miejsce do tej pory;) 

Pojawila sie kategoria Fit w ktorej bede pisac o swoich wycieczkach rowerowych, ale takze o wizytach na silowni, bieganiu, skakance i innych formach aktywnosci fizycznej, ale takze o dietach, zdrowym odzywianiu oraz ogolnie o tym co robic i jak zyc, aby byc sprawnym fizycznie i nie dostawac zadyszki po przebiegnieciu kilku metrow w pogoni za autobusem;) 

Bede tez starala sie pisac wiecej o moich blizszych i dalszych podrozach, czyli pojawia sie relacje z wakacji, wyjazdow i wycieczek, wszystko oczywiscie okraszone odpowidnia iloscia zdjec. 

Jak moze zauwazyliscie od czasu do czasu pisalam recenzje ksiazek. Chcialabym rozszerzyc ten temat, a takze dodac jakies swoje reflaksje na temat filmow, ktore ogladam, czasami napisac cos o wystawie ktora widzialam, lub o muzeum jakie odwiedzilam - jednym slowem - Kultura.

Nie zabraknie takze zwyczajnych, codziennych tematow i przemyslen - Codziennosc.

Od czasu do czasu pojawia sie takze posty zwiazane z ciekawymi zakupami jakich dokonalam w ostanim czasie lub roznymi perypetiami z nimi zwiazanymi;) ale spokojnie nei bede was nimi zanudzac, ani reklamowac jakies sprzety, po prostu bede pisac o tym co wypatrzylam, co ulatwia/umila zycie i co byc moze i Wam sie spodoba :) Beda to fajne urzadzenia do kuchni, zdobycze z CBS (Car Boot Sale) lub Second Handow, gdzie czasami naprawde mozna znalezc prawdziwe perelki, czasami o jakims gadzecie :) 

I na koniec, choc wcale nie najmniej wazna kategoria - Edinburgh, czyli miasto w ktorym mieszkam juz od kilku dobrych lat. Bede pisala co sie tu dzieje i jak sie tu zyje, o ciekawostkach i atrakcjach.

Planuje takze dodac jeszcze dwie kategorie DIY i Kulinaria. Jezeli chodzi o DIY, to zastanawiam sie nad zamknieciem bloga Urokliwe Detale, gdzie publikuje bardzo zadko i troche go zaniedbuje i przeniesieniem jego tematyki tutaj. Sadze ze sprawdzilo by sie to o wiele lepiej, a ja zmniejszylabym rozdrobnienie swoich blogow. Jest to jednak sprawa otwarta i jeszcze nie podjelam ostatecznej decyzji, jednak coraz bardziej sie ku temu sklaniam. Mam kilka nowych pomyslow, ktore mysle Was zainteresuja, glownie chodzi tu o odnawianie mebli i urzadzenie sie w wynajmowanym mieszkaniu, (a a propo mieszkania, moze w pozniejszym czasie powstanie osobne kategoria omawiajaca ten temat;) ).

Co do Kulinariow, to oczywiscie nie zamierzam zamykac bloga Codzienne Gotowanie, ktory w ostatnim czasie udalo mi sie rozruszac i dosc regularnie na nim publikowac. Tutaj moze od czasu do czasu zamieszce jakis przepis, glownie zwiazany ze zdrowym odzywianiem i dzialem Fit (diety), poza tym skupie sie glownie na skromnych recenzjach pubow i restauracji, ktore moim zdaniem, sa warte uwagi i odwiedzenia. Pewnie znajda sie tutaj tez moje opinie o jakichs trunkach (piwo, whisky), w koncu zyje w kraju, ktory slynie z tych napitkow, a ja nimi nie gardze ;) 

Zapraszam do zagladania i czytania nowej odslony "Chodze i zwiedzam" :) 

Pozdrawiam! 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...