piątek, 31 sierpnia 2012

Dzień blogera



Dziś jest ponoć “Dzień Bloggera” - tak wyczytałam na jakimś blogu;) 



Mnożny się tych świąt, codziennie jest czyjś „dzień”, trudno to ogarnąć. Więcej ciekawych i nietypowych świąt w tym kalendarzu ;) 

Jednak skoro jest dzień nas - blogerów to uczcijmy to jakoś - każdy we własnym stylu, zróbcie sobie jakiś prezent, albo zróbcie to co lubicie najbardziej, niekoniecznie związanego z blogoweniem ;) 



Ach i jeszcze życzenia! Życzę Wam „lekkiego pióra” (choć może zwrot ten zabrzmi nieco dziwnie i przestarzale w epoce blogów, komputerów i wszechobecnej elektroniki, w czasach gdzie niektórzy pewnie zapomnieli co to takiego "pióro"), mnóstwa wspaniałych pomysłów, jak największej liczby odwiedzin i wielu komentarzy;)



Pozdrawiam!

czwartek, 30 sierpnia 2012

O Firmie


Nie wiem czy już o tym wspominałam - pracuję w dużej państwowej firmie (budżetówce) związanej z tutejszą służbą zdrowia. Zajmuję się szeroko pojętą administracją – jednym słowem papierkowa robota, siedzenie za biurkiem i przerzucanie papierów, klikanie w komputer – nuda. Jednak nie o samej pracy chciałam pisać, a raczej o polityce firmy. Od kilku lat mówi się, że konieczne jest oszczędzanie i cięcie kosztow. W związku z kryzysem. Straszą nas, grożą, że będą cięcia, że nie ma pieniędzy, że z każdym rokiem będzie gorzej. W związku z ograniczeniem wydatków zmiejszono liczbę wynajmowanych przez firmę budynków i upchano różne oddziały w budynku, w którym pracuje. Zrobiło się trochę tłoczno, co widać głównie po parkingu (miejsca do parkowania otrzymali tylko wybrani, nie wiem którzy, mnie ten problem na szczęście nie dotyczy;)), stołówce, czasami kolejka jest straszna i nie ma wolnych stolików, ale to na szczęście również mnie nie dotyka, bo zabieram jedzonko i idę na górę, siadam przy kompie (jakbym mało nasiedziała się przed nim cały dzień:)) i przeglądam to co lubię, ale brakuje także miejsc na parkingu rowerowym, coraz więcej ludzi, w tym i tych nowych zapewne, dojeżdża bowiem do pracy rowerem;) 
Oszczędność? – a budynek jest rozświetlony całą dobę, pełna iluminacja! Choć ostatnio postanowiono, że w związku z koniecznością ograniczenia wydatków, budynek w nocy i w święta będzie całkowicie zamknięty, dzięki czemu nie będzie musiał tu siedzieć ochroniarz (1, słownie: jedna osoba), to raczej nie jest duży wydatek w porównaniu z rozrzutnością prowadzoną w innych miejscach.
Ale wracając do oszczędności i cięcia kosztów, z jednej strony upychają nas i ściskają, a z drugiej wydają mase pieniędzy na remoty (tego typu usługi są tutaj bardzo drogie).  I tak właśnie jedna cześć budynku przechodzi gruntowny, całkowity remont, łącznie że zrywaniem wykładzin, przesuwaniem ścianek działowych itp. itd., część która dopiero co była bardzo ładnie zrobiona i wykończona i oddana do użytku jakieś dwa lata temu. Użytkowana niezbyt intensywnie, ponieważ nie było w tej części budynku pełnego obłożenia, nic nie było zniszczone czy nienadające sie do użytku! Ale jakiś inny oddział się tu sprowadza i muszą mieć to zrobione po swojemu! Skandal! I jak tu w ogóle można mówić o oszczędnościach?! Tego typu niekonsekwencje można spotkać na każdym kroku.

I jeszcze takie dwie dygresje z ostatniej chwili:

Sala na meeting – nie wolno (absolutny zakaz) przebywania w niej więcej niż 20 osób! A pewnie zmieściło by się spokojnie i bez żadnego ścisku 40! Dzięki czemu prowadzący musi mówić dwa razy to samo, bo nasz team ma ponad 30 osób, dzięki czemu marnuje swój czas, w którym mógłby popracować. To tak w ramach oszczędności również. Tutejsze przepisy, a w szczególności Health&Safety (BHP) przyprawiają mnie o gęsią skórkę i od razu mi się ciśnienie podnosi!

 Inteligencja
Kontraktor – został mu odesłany formularz ponieważ jest stary i już nieużywany, nieakceptowany, odesłałam formularz, dołączyłam do niego list z prośbą o ponowne przesłanie danych na nowym formularzu. Przesłał, przepisawszy dane na tym samym, starym formularzu! Ręce opadają do samych kostek, albo jeszcze niżej.

Dobranoc!

środa, 15 sierpnia 2012

Weekendowa wycieczka



Dopiero co pisałam o połowie wakacji (co prawda z lekkim poślizgiem), a już połowa sierpnia i tutaj wakacje dla dzieci się właśnie skończyły 0 dziś był pierwszy dzień szkoły. Absolutnie bez sensu, nie dość że w połowie miesiąca, to jeszcze w połowie tygodnia! 
Cóż nieubłaganie zbliża się wrzesień i jesień.
Żniwa na tutejszych polach ruszyły pełną parą.
W weekend byłam na wycieczce rowerowej po okolicy, zjeździłam południową część perthshire, która jest bardzo rolnicza, wszędzie pola, łany zbóż i innych upraw, między innymi truskawek:)


czwartek, 9 sierpnia 2012

Połowa lata


Post z lekkim poślizgiem... 

I tak lipiec minął nie wiadomo kiedy.
Lato... szumne słowo, gdyż lato istnieje tu tylko jako zapis w kalendarzu, bo ani temperatury, ani ilość słońca tego nie potwierdza. Ale cóż, chciało się mieszkać na dalekiej północy, to takie są efekty – brak lata, brak zimy, za to dużo deszczu i zbyt wietrznie. W sumie już nawet zapomnialam co to upał.
Także lato lub raczej "lato" mija, a ja go nie zauważam. Ponadto nie mam teraz urlopu, więc tym bardziej go nie odczuwam. Na trochę wolnego muszę poczekać do połowy wrzesśia. I tak się właśnie zastanawiam jak zaplanować te wakacje. Czy jakiś wyjazd do ciepłych krajow, w jakieś nowe, gorące i słoneczne miejsce, czy do PL, za którą jakoś tak ostatnio bardzo mi się tęskni. Obie opcje są bardzo kuszące i naprawdę trudno się zdecydować. Kolejny dylemat to czy pojechać na wakacje na tydzień, czy na dwa? Rozbić go i  pobyć trochę tu i trochę tu? Jednak z doświadczenia wiem, że przez tydzien raczej sie nie odpoczywa, szczególnie jeżeli chce się też zwiedzać i poznawać nowe miejsca. Natomiast przez dwa tygodnie to już zdecydowanie można się odpowiednio zrelaksować, wylenić, a i znajdzie się czas na zwiedzanie. Cóż same dylematy.... A trzeba zacząć się tym zajmować, bo czasu coraz mniej.


Tak, połowa wakacji, a ja nawet na rowerze zbytnio nie pojeździłam, tylko tyle co do pracy. Ale cóż poczac, gdy pogoda taka niezbyt sprzyjajaca jest! Na dodatek ostatnio w weekendy lenistwo mnie ogarnia i nawet z łóżka nie chce mi się wyjść. Mam jednak nadzieję, że w końcu aura się nieco poprawi i w zbliżający się weekend uda sie gdzies pojechac:)


Dobranoc! 

wtorek, 7 sierpnia 2012

Czas

Czas...
           mija niepostrzeżenie,
                                          przelatuje przez palce,
                                                                           jak woda...


Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem i tak latka płyną. Żyjąc z dnia na dzień lub czekając jakiegoś odległego terminu, nagle spostrzegam, że to już tuż tuż, albo, co gorsze, że już po fakcie.
Tak też jest z blogami. Prowadzę je może niezbyt reguralnie, ale staram się. Jednak to właśnie po nich najlepiej widać jak szybko mijają dni. Sprawdzam datę ostatnio dodanego posta, wydaje mi się, że było to tak niedawno, a tymczasem minął tydzień, miesiac, rok...
Właśnie, ostatnio naszło mnie, aby sprawdzić, kiedy założyłam poszczególne blogi, żeby urządzić im jakieś urodziny, może zorganizować z tej okazji jakąś zabawę, ale okazuje się, że je przegapiłam! Niestety tak to ze mną bywa - absolutnie nie mam pamięci do dat. Wszelkie rodzinne imprezy, urodziny, imieniny, rocznice mam zapisane w kalendarzu z przypominaczem, a czasami i to nie wystarcza.

Poza tym jakoś nie mogę zabrać się do pisania, nie nadążam z dodawaniem wpisów, mam masę pomysłów tylko brak mi czasu, a czasami chęci na ich przygotowanie. Co więcej, ponieważ ta wersja strony bloggera nie działa mi w pracy (gdzie mogłabym czasami coś napisać, bo wtedy zazwyczaj mam natchnienie) - piszę na brudno, gdy coś przyjdzie mi do głowy. Jednak później nie mogę zabrać się za ich przepisywanie i poprawianie trudno to wszsytko pogodzić i jakoś nad tym zapanować.

A czas mija...


Dobranoc!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...