czwartek, 24 listopada 2011

Praca, praca, praca

Zatyrana jestem w tym tygodniu, na śmierć. Postanowiłam sobie, że odrobię zaległe godzinki, a miałam ich ponad 6 na początku tygodnia... No i odrobiłam, ale kosztowało mnie to całe dnie spędzone przy biurku, po ponad 9 godzin dziennie, codziennie. No ale cóż chciało się balować i mieć wolne to teraz trzeba to odpracować;) Na szczęście jutro już piątek i dzięki temu że wyszłam z godzinkami na zero, jutro tradycyjnie mogę skończyć najpóżniej o 14;) i to lubię! 
I weekendzik! :) 
Ale od następnego tygodnia będę musiała zacząć wyrabiać godzinki na plus, żeby w okresie świątecznym nie kiblować tam tyle czasu, tylko zrobić minimum i do domciu, do miłego, przytulnego mieszkanka, i ciepełka, gdzie będę mogła zająć się soba i swoimi sprawami:) 

poniedziałek, 21 listopada 2011

Melancholia

Wygrzebałam dziś swoje stare zeszyty z wierszykami i różnymi innymi zapisakami. No i oczywiście naszło mnie na wspomnienia. Nieco się rozkleiłam, wpominając stare czasy, rzeczy które były i minęły, sprawy które można było załatwić, a pozostawiło się je losowi, decyzje, które się podjęło, a które w efekie okazały się błedne, itd, itp. Jednak to wszystko można ocenić i docenić dopiero po dłuższym czasie - niestety. 
Ale wracając do głównego wątku i nie rozwodząc się zbytnio nad tym co było, a co mogłoby być, odgrzebałam trochę wierszy głównie większych autorytetów, ale także kilka moich własnych i może pojawią się one na blogu (o ile się odważę, bo nie jest to nic nadzwyczajnego, taka tam pisanina;) ).

Na początek wierszyk może prosty i banalny, ale tym właśnie mnie urzekł;) 


Niektórym brakuje
wzroku
słuchu
czasem dotkliwie rozumu
albo zwyczajnie - szczęścia

- co ma począć ubogi Pan Cogito
któremu prócz Mądrości
(co da się jeszcze wybaczyć)
na liściu dłoni
zabrakło ścieżki serca

Figury światła
w niecierpliwie przekręcanym 
kalejdoskopie uczuć
ani razu
nie ułożyły się 
w Miłość

Z. Zamachowski


niedziela, 20 listopada 2011

Country Living Christmas Fair

Wczoraj wybrałam się do Glasgow na targi świąteczne. Impreze była ciekawa, dużo, różnorodnych wytawców i oczywiśice mnóstwo ludzi, mimo, jak mi sie wydaje, dość wysokiej ceny za wejście - 12 funtów. 
Kupiłam kilka ciekawych rzeczy, które według mnie były w dobrej cenie, między innymi torebkę, bombki - świeczniki, zestaw na stół, itp. wiecej na blogu - urokliwe detale. Naoglądałam się ładnych rzeczy, podpatrzyłam sporo ciekawych pomysłów, które mam nadzieje uda mi się zrealizować:) Zdjęć niestety nie mam zbyt wiele, bo nie bardzo udało się je robić, sprzedwacy, autorzy i artyści pilnie strzegli swoich stoisk i unikalnych prac ;) 




Wypad uważam za udany, choć wyadałam mnóstwo pieniędzy. Te targi to była uczta dla zmysłów, no i raj dla zakupoholików;) 

czwartek, 17 listopada 2011

Jesiennie

Za oknem ciemno i bardzo wietrznie, liście fruwają, kręcą, kołują, wirują, szeleszczą, szumią, szorują o asfalt i chodniki, a ja siedzę sobie w ciepełku, popijam herbatkę i cieszę się miłym wieczorem przy świeczkach:)



 

środa, 16 listopada 2011

Po wizycie

Odpoczywam po kilkudniowej wizycie siostry z małym chrześniakiem. Fajnie było, chwilami nieco męcząco, ale ogólnie jestem zadowolona. Odpoczęłam od pracy, bo miałam kilka dni wolnego, za to troszkę zmęczyłam się w inny sposób, ale zdecydowanie bardziej przyjemny;) Dziecko to fajna sprawa, ale jak dla mnie to tak na trochę i od czasu do czasu. 
Pogodę miałyśmy piękną, co jest rzeczą raczej niespotykaną w tym kraju, szczególnie w listopadzie! Czas spędziłyśmy na spacerach i snuciu sie po sklapach -głównie second handach i wynajdując całkiem fajne rzeczy, o których napiszę w kolejnych postach, ponieważ muszę je obfotografować;) oraz po placach zabaw.




  Piękna jesień 

 Kto siedział w ogródku w Szkocji w listopadzie i spijał piwko? ;) 

  Typowa zabudowa

 Kolory jesieni
 Zamek edynburski

A wieczorem rozrywki dla dorosłych;) 


czwartek, 3 listopada 2011

Czwartek

Na poczatek - pisze z pracy, dlatego bez polskich liter, moze, jak bedzie mi sie chcialo, poprawie w domu.

Dzis przyjechalam do pracy autobusem (dla jasnosci - zazwyczaj jezdze rowerem) i choc tutejsze autobusy sa ladne, fajne (pietrowe), czyste, zadbande to nie lubie nimi jezdzic. Zazwyczaj jada wolno, a gesto rozsiane przystanki, doprowadzaja mnie do szewskiej pasji, szczegolnie gdy autobus zatrzymuje sie na kazdym z nich;/ I oczywiscie podroz tym srodkiem transportu zajmuje mi wiecej czasu niz podroz rowerem na tym samym odcinku i praktycznie ta sama trasa.


Czekam na przylot siostry i na biezaco sledze sytuacje z lotami, czy aby napewno wszystko jest OK i czy samolot bedzie o czasie i czy przyleci;) Poki co wyglada na to ze powinno obyc sie bez opoznien;)  byle do wieczora;)

Jak co srode...

... zbiera mi sie na pisanie. Nie mam pojecia czemu tak jest, moze mnie to relaksuje, moze to myslo, ze do konca tygodnia juz niedaleko?
Ostatnie kilka dni uplynelo mi bardzo pracowicie, sprzatalam mieszkanie i przygotowywalam je na przyjazd siostry i chrzesniaka:) I musze przyznac, ze takie ogarniete i nieco odmienione mieszkanie bardzo fajnie wyglada, stalo sie takie jasne i przytulne, a jedyne co zmienilam (zbytnio nie moge poszalec, bo to wynajmowane mieszkanko) to zaslonki i narzuty. Wiecej szczegolow o detalach wnetrzarskich napewno pojawi sie na moim drugim blogu;)
Teraz jedynym moim zmartwienie sa zawirowania z lotniskami w Polsce:( Warszawa zamknieta, a dzis od rana takze Lodz(!) Krakow i Poznan:( a wszystko to przez mgle;/ Coz ja kiedys tez bylam w samolocie ktory krazyl nad miastem czekajac az mgla sie podniesie. Jednak bardzo mi sie to nie podoba, no ale mam nadzieje ze jutro wszystko bedzie OK i siostrze uda sie przyleciec;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...