niedziela, 19 kwietnia 2009

A miało być tak pięknie...

Piękna pogoda: bezchmurne, błękitne niebo, no i bezwietrznie;) postanowiłam pojechać na dawno już zaplanowaną wycieczkę, najpierw do Penicuick, a następnie ścieżką prowadzącą dawną linią kolejową okrężną drogą przez Musselburgh do Edynburga. Wszystko szło wspaniale, jechało mi sie nawet nienajgorzej, mimo licznych, a właściwie nieustannego podjazdu. Dojechałam do Penicuick, czyli miejsca gdzie owa ścieżka powinna się zaczynać. Po krótkim błądzeniu po miasteczku, odnalałam właściwe miejsce, z radością skręciłam tam z wewnętrznym "hurra", po czym nastąpiło bardzo wyraźne zewnętrzne "ssssykk"..... no i koniec jazdy która się na dobre nie zaczęła:( popatrzyłam na wspaniałą ścieżkę, którą właśnie miałam jechać, a następnie na flaka w przednim kole i wspaniale rozciętą opone;/ masakra! oczywiście nie miałam z soba żadnych zapasowych dętek ani nic z tych rzeczy. A nawet gdybym miała, to nie wiem czy potrafiłabym sobie z tym poradzić. Tak więc czekała mnie piesza wycieczka do domu oddalonego o jakieś 15km. Najpierw jednak postanmowiłam poczekać na autobus, wątpiąc jednak czy mnie zabierze z rowerem, no i oczywiście nie chciał zabrać;/ Poszlam więc do centrum miasteczka w poszukiwaniu jakiegoś sklepu rowerowego, jednak w tej zapadlej mieścinie nie było nic czynnego, więc zaczęłam kierować się w stronę domu. Po minięciu miasteczka próbowałam zatrzymać jakiegoś stopa, ale nic z tego nie wyszło:( Po przejściu kilku kilometrów, w międzyczasie dętka cała wylazła i obwiązałam sobie nią kierownicę;) po drodze zatrzymał się jakiś kolaż - bardzo sympatyczny człowiek i chciał mi pomóc, ale okazało się że rónież nie posiada zapasowej dętki. Poczłapałam więc dalej, w końcu do centrum Edynburga zostało mi już "tylko" jakies 7 mil;) człapałam sobie chodnikiem, po przeciwnej stronie do ruchu, wypilam soczek, bo było na prawdę ciepło a takie pchanie roweru na flaku okazało się bardziej męczące niż jazda. Oglądałam się od czasu do czasu czy nie jedzie jakiś odpowiedni samochód, który mógłby zabrać mnie z rowerem; no i zobaczyłam ze nadjeżdża jakiś tranzyt, machnęłąm z przeciwnej strony ulicy, ale bez większej nadziei, a tu prosze samochód się zatrzymuje;) hurra!! starszy, bardzo sympatyczny pan od razu wiedział o co chodzi i co sie stało;) wrzuciliśmy mój niesprawny pojazd na kipę i ruszyliśmy do Edynburga. Okazało się że pan jechał w tym samym kierunku i dzięki temu podwiózł mnie nieomalże pod serwis rowerowy, gdzie od razu udało mi się wymienić dętkę wraz oponą, która chyba juz do niczego się nie nadawała;)
Po tych wszsytkich przygodach, strasznie zmęczona, wróciłam do domu, odpoczęłąm i korzsytając z ładnego popołudnia, postanowiłam je wykorzystać je na czyszczeniu roweru, który tak nieładnie mnie dzis potraktował:) teraz jest już piękny i czyściutki i naoliwiony z nową oponką mam nadzieję że będzie się dobrze spisywał:)
A oto mapka z trasą mojej wycieczki (droga powrotna taka sama)




A tutaj wykres pokazujący różnice wysokości jake przebyłam:
Od Ja

sobota, 18 kwietnia 2009

Kolej parowa na dworcu w Edynburgu

Po raz kolejny upatrzyłam, że do Edynburga ma przyjechać pociąg parowy, postanowiałam więc koniecznie udać się na dworzec, obejrzeć i sfotografować tę maszynę. Tym razem był to pociąg z Huddersfield, nosił nazwę "Heart of Midlothian" i był ciągnięty przez lokomotywę klasy A4 60009 "Union of South Africa". Została ona zbudowana w 1937 roku dla kompani kolejowej LNER (London and North Eastern Railway) i w ciągu swojej historii miała14 kotłów. Ostatecznie została wycofana z użycia w 1966, w tym samym roku została nabyta przez prywatnego kolecjonera i od tamtego czasu jeździ po całej Wielkiej Brytanii ciągnąc pociągi turystyczne. Poniżej zamieszczam kilka zdjęc tej lokomotywy, która posiadając aerodynamiczny kształt znacznie różni się od "tradycyjnych" parowozów.


Po wizycie na dworcu, jako ze bylam rowerem postanowilam sie gdzies jeszcze przejechac... i tak bezwiednie (bo z gorki) pojechalam pod szkocki parlament i w okolice palacu Hollyrood - szkockiej siedziby krolowej, a tam tuz obok pietrzy sie ogromna gora wulkaniczna gorujaca nad miastem. Jest to Arthur's Seat. Gore opasuje asfaltowa, jednokierunkowa uliczka, postanowilam wspiac sie na nia i objechac te slawna edynburska gore. Tak tez uczynilam, przeprawa nie byla latwa, ale poniewaz jestem twarda, dokonalam tego:) po przeciwnej stronie za to czekal mnie wspanialy zjazd:)

Pozniej postanowilam jeszcze przejechac sie do marketu po niezbedne weekendowe zakupy - czytaj piwko;)

Ponizej przedstawiam mapke moich wojazy oraz wykres elewacji terenu




Od Ja

piątek, 17 kwietnia 2009

Piątek wolny w pracy ale nie od pracy

Dziś zarządziłam sobie dzień wolny w pracy, musiałam odpocząć, ale także posprzątać w pokoju i zająć się różnymi przyziemnymi domowymi sprawami. Poza tym jestem nieco przeziębiona, więc się kuruję. Mam też okazję żeby nadrobić zaległości w pisaniu i wrzucaniu zdjęć, bo "trochę" się tego nazbierało;) zastanawiam się tylko od czego zacząć:) chyba od końca i stopniowo będę się cofać, a więc do dzieła;)

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Usprawiedliwnienie po raz kolejny

Uhh, dużo czasu upłynęło od czasu kiedy dodalam ostatni wpis, ale niestety nie mam czasu pisać, a wycieczek i ciekawych wydarzeń cale mnóstwo. Mam jednak nadzieje, że w nadchodzący weekend, będę mogła odsapnąc od nadmiaru wrażeń i nadrobić zaległości i opisać wszystko to co wydarzyło się w ostanim czasie;) a jest tego na prawdę sporo! Chyba że kolenjy weekend ponownie mnie zaskoczy i uraczy piękną pogodą, jeśli tak się stanie to pewnie wybiorę się na rowerek, a nie będę kisić się przed kompem;) ano pożyjemy, zobaczymy, w każdym razie pamiętajcie, że jestem i żyję i nieustannie zbieram materiały, do mam nadzieję pasjonujących wpisów;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...