środa, 25 lutego 2009

Krótki spacerek do centrum

W niedziele, gdy zabolały mnie już kości od leżenia, podniosłam się i postanowiliśmy pójść do centrum do sklepu turystycznego, w celu zbadania wyprzedaży i ewentualnego zakupu kurtki, a następnie na obiad do chińczyków. W czasie tak krótkiego spaceru można jednak natknąć się na wiele ciekawych zjawisk:

1. Facet owinięty folią i przymocowany do słupka w parku

(Nie mam najmniejszego pojęcie o co chodziło, czy stał tam z własnej woli czy za karę;))

2. Wiewiór
3. Wiosenny kwiatek

(A tu już wiosna;))

4. Zamknięta i zagrodzona Princes Street, kompletnie wyłączona z ruchu - przyczyniająca się do kompletnego paraliżu komunikacyjnego miasta

(a to dopiero początek)

wtorek, 24 lutego 2009

Kolejny rowerowy dzień

Dziś znowu wybrałam się rowerkiem do pracy - pogoda panuje u nas zupełnie wiosenna, a rano na dodatek była cudowna pogoda - błękitne, bezchmurne niebo, aż chciało się pedałować gdzieś hen, hen daleko.... ale niestety "daleko" kończy się na parkingu pod biurowcem;/ Jednak na szczęście w ciągu dnia pogoda zmieniła się - nadciągnęły ciężkie, ciemne chmury i tylko bałam się żeby nie zaczęło z nich padać, bo nie mam błotników przy rowerze;) jednak obyło się bez deszczu, a napisałam naszczęście, ponieważ gdy jest taka ponura pogoda to mogę spokojnie pracować, natomiast gdy jest słonecznie to z żalem patrze na skrawek nieba za oknem i przeklinam że muszę siedzieć w taki piękny dzień w pracy;)
Atrakcją dzisiejszego dnia była jazda po rampie dla autobusów, która obecnie jest zamknięta ze względu na wykopki na jej krańcach, wykopki zapewne związane są z pracami tramwajowymi - w Edynburgu od 2010 (lub 2011) ma jeździć tramwaj! w związku z czym całe miasto jest rozkopane i przechodzi kolejne fazy paraliżu komunikacyjnego, ale o tym może innym razem;) Dziś jechałam więc rampą, która ma na celu ominięcie ulicy i tworzących się tam korków oraz świateł, muszę przyznać że to na prawde bardzo wygodne, ponieważ nie trzeba zwalniać na skrzyżowaniu i czekać w nieskończoność na zielone;) Poniżej kilka fotek z tej właśnie trasy:

Rampa służy tylko specjanie przystosowanym autobusom, które posiadają po bokach małe gumowe rolki, kóre umożliwiają jazdę w korytku, tak więć kierowca nie musi nawet trzymać kierownicy;)

Z zamknięcia rampy cieszą się rowerzyści, wykorzystując ją jako gigantyczną ścieżkę rowerową

poniedziałek, 23 lutego 2009

Rowerem do pracy

Pomiędzy zaległymi wpisami z zeszłego tygodnia chciałabym zamieszczać bierzące notki, mam nadzieję że się nie pogubicie;)
Tak jak nadmieniłam w tytule, pojechałam dziś, po raz pierwszy w tym roku, rowerem do pracy:) Pogoda dopisuje, rano było 8 stopni, a w ciagu dnia nawet 12;) troche wiało ale dało się jechać. Wyspałam się i na dodatek jest już widno gdy wstaję, więc aż chce się pedałować;)

Wychodząc z pracy uchwyciłam taki oto zachód, choć niestety zdjęcie nie oddaje w pełni prawdziwych kolorów...


P.S. Dla zainteresowanych moimi wycieczkami rowerowymi polecam blog rowerowy, gdzie znajdują się statystyki i bardziej szczegółowe opisy wypraw. A poniżej skrót moich statystyk;)

button stats bikestats.pl

sobota, 21 lutego 2009

Przylot i pierwszy dzień

Jak już wspomniałam w sobote (14 lutego) przyleciała w odwiedziny siostra. Lot z Łodzi do Edynburga trwał 2,5h i był spokojny. W samo południe miałam pojawić się na lotnisku, żeby ją odebrać, jednak tym razem nie musiałam telepać się autobusem, lecz przyjechałam samochodem wypożyczonym z Arnolda Clarka. W sumie cała przygoda zaczęła się w wypożyczalni, a właściwie przy zamawianiu samochodu przez internet. Jak zwykle zamówiłam mały, ekonomiczny no i co za tym idzie tani samochód, pierwsza miła niespodzianka spotkała mnie kiedy okazało się, że zamawiając samochód na 7 dni płacę tylko za 5;) kolejne zaskoczenie miało miejsce już w samej wypożyczalni, gdy po załatwieniu formalności, pan przyprowadził "nieco" większe auto a mianowicie Opla Zafirę;)


(powyższe zdjecia nie są moje - ściągnięte z internetu)

Jest to wielkie, rodzinne auto z możliwością rozłożenia dodatkowych dwóch foteli w tylnej cześci, siedzi się w nim wysoko - co mnie akurat odpwiada bo fajnie wszystko widać, był to diesel - to nieco mnie zasmuciło, bo olej jest tu droższy od benzyny o 10p na litrze - na ale mówi się trudno za taki komfort jazdy;) Później okazało się że samochód ten miał dwulitrowy silnik i 150KM ;) co można było poczuć wciskając pedał gazu i czując przyjemne wciskanie w fotel;) ten samochód mimo swoich gabarytów to po protsu koń rwący się do galopu). Należy też dodać, że auto to posiada 6-biegową skrzynię, jednak żadko korzystałam z tego biegu - ponieważ nie można tu rozwinąć zbyt dużych prędkości i 5 w zupełności wystarcza;)
Prosto z wypożyczalni pojechałam na lotnisko, dojechałam w samą porę (jadąc ulicą widziałam lądujący samolot Ryanair). Jedynym niemiłym akcentem był cennik na parkingu przy lotnisku - 30min 2,5 funta;/ Na szczęście udało mi się zmieścić w tym czasie, szybko zapakowałam siostrę i po krótkich ustaleniach, ponieważ godzina była jeszcze bardzo wczesna, postanowiłyśmy się gdzieś przejechać. Zdecydowałam, że pokażę jej wyspę Cramond, gdzie chciałam zabrać ją już poprzednim razem, jednak wtedy jakoś zabrakło czasu. Tym razem udało się:)
Cramond to wyspa położona na zatoce Firth, na północy Edynburga. Wyspa znajduje się w odległości kilometra od brzegu i można się na nią dostać po grobli, która odsłania się podczas odpływu, natomiast w czasie przypływu znajduje sie kilka metrów pod wodą.

To zdjęcie zrobiłam z samolotu, gdy wracałam do Edi po nowym roku, widać że wtedy był odpływ i można było dostać się na wyspę.Udało nam się trafić na odpływ i sucha nogą dostałyśmy się na odległą wysepkę, na której znajdują się ruiny umocnień i fortyfikacji z okresu II wojny światowej, broniących wejścia do zatoki. Z wysepki rozpościera sie ciekawy widok na zatokę i północną część miasta.

Po takim spacerze zgłodniałyśmy i wróciłyśmy do domu na kurczaka w sosie kokosowo - migdałowym (mojej produkcji) z chlebkiem naan. Następnie stwierdziłyśmy, że nie ma sensu siedzieć w domu i poszłyśmy się przejść na ulicę Morningside i znajdujące się tam sklepy - głównie "second hand", ale także malutkie sklepiki z uroczymi pierdółkami cieszącymi oko. Coś tam nawet nabyłyśmy:)

Wieczorem wcześnie poszłyśmy spać, bo następnego dnia czekała nas wyciecka do St Andrews i trzeba było wcześnie wstać.

Odwiedziny siostry

Piątek trzynastego.
Ponieważ miała mnie odwiedzić siostra, musiałam się do tego przygotować... Przede wszystkim należało zrobić porządki w pokoju, zaplanować co będziemy robić i poczynić odpowiednie przygotowania, wszystko to zajęło mi sporo czasu, w piątek czy raczej już w sobotę poszłam spać przed 3, a przecież następnego dnia należało wcześnie wstać i pojechać po siostrę na lotnisko, ale najpierw odebrać samochód;) ale po kolei;)

PS. Kolejne wpisy będą dodawane hurtowo, a to dlatego że w czasie wizyty mojej siostry nie miałam czasu ani siły, teraz na spokojnie wszystko sobie przejrze i zamieszczę szczegółową relację z podróży po Szkocji ;)

czwartek, 12 lutego 2009

Długi tydzień w pracy, usiłuje wyrobić trochę godzin na zapas, żeby później móc wziąść dużo wolnego:) A wolny czas jest już tu tuż:) I mnóstwo planów...

niedziela, 8 lutego 2009

Niedzielny atak zimy

Już myślałam, że w ten weekend nie dodam żadnego wpisu, ponieważ nie wydarzyło się nic godnego uwagi, a tymczasem... wyjrzłam na dwór i okazało się, że tam panuje kompletna zima, śnieżyca, zadymka, białe ulice:) Po prostu wspaniale, choć ten śnieg jest mokry to jednak się trzyma i jak dla mnie jest pięknie. Ludzie wyszli na spacery, rzucają się śnieżkami, lepią bałwany i po prostu cieszą się taką, w sumie żadko tu spotykaną, aurą. Także i ja wyszłam na spacer i napawałam się tą pogodą i zrobiłam kilka fotek:)

Zaśnieżonych ulic i samochodów

Oraz w nieco psychodelicznych kolorach

Śnieg na palmie (nawet malutkiej) to raczej nietypowy widok
Ośnieżony rower, ale po śniegu jeżdzi się na prawde wspaniale, podczas mojego krótkiego spaceru widziałam kilku rowerzystów, a najbardziej spodobał mi sie taki z dwoma rowerami (na jednym jechał a drugi prowadził, innymi słowy jak dla mnie to nielicha sztuczka).

czwartek, 5 lutego 2009

Kolejny tydzień mija - zima trzyma

Ano tak, kolejny tydzień mija, pierwszy tydzień na kontrakcie;) a w sumie nic się nie zmieniło, robię to co robiłam;) Ale nie będę tu przecież pisać o pracy:) Tak jak wspomniałam zima tu trzyma, tzn temperatury wahają się od -3 do +3 stopni, czasami jest bezchmurnie a czasami pochmurno, ale za to zachody słońca są wspaniałe, kilka dni temu był wspaniały, ale niestety nie udało mi się go sfotografować, dzić może nie był taki widowiskowy, ale udało mi się go uchwycić akurat jak wychodziłam z pracy;)

Mam nadzieję, że weekend będzie pogodny, lecz tego niestety nie da się tu przewidzieć:( ale to okaże się już pojutrze, więc czekam...

poniedziałek, 2 lutego 2009

Zima, zima, zima

Właśnie tak UK zaatakowała zima:) ale jaka to zima... temperatura nieco powyżej zera, zadymka - śnieg z deszczem lub mokry śnieg, który nawet nie dolatuje do ziemi, nie mówiąc już o dłuższym utrzymaniu się, ale tubylcy robią z tego niesamowite wydarzenie, następuje całkowity paraliż miast, kierowcy nie wiedzą jak jeździć, ludzie boją się chodzić, a ja idę sobie po tym mokrym śniegu, twarz wystawiam do płatków i chciałabym, żeby go spadło więcej:) Lubię zimę, kiedy jest tak biało i czysto. Śnieg mokry i ciapowaty utrzymał się przez bardzo krótki czas, już wieczorem padał deszcz, była dodatnia temeratura (zastanawiające jest tutaj to, zaobserwowałam to już wielokrotnie, że w ciągu dnia jest niższa temperatura niż pod wieczór, kirdy się ściemnia i teoretycznie powinno się wychładzać?) i cały śnieg się stopił, jest strasznie mokro, plucha i na dodatek potwornie wieje, jutro ponoć nawet do 50km/h!
Na zakończenie jedno zdjęcie, które zrobiłam po wyjściu z pracy, w drodze na przystanek.

PS. Nowy rekord jazdy autobusem - 45min, należy jednak dodać, że wsiadłam przystanek dalej niż zazwyczaj, dlatego należy do tego doliczyć conajmniej 10min, jeżeli wsiadłabym na zwykłym przystanku. Wrrr...

niedziela, 1 lutego 2009

Royal Mile

W sobote pogoda była ładna, choć strasznie wiało, dltego też zrezygnowałam z roweru, a postanowiłam przejść się na edynburskie stare miasto. Mimo, że byłam tam juz wiele razy, to tym razem odkryłam wiele ciekawych miejsc. Jendak zanim zacznę o nich pisać powinnam przybliżyć nieco wygląd starego miasta w Edynburgu. Jego osią jest tytułowa Royal Mile, czyli Królewska Mila, która ciągnie się od zamku, położonego na wulkanicznym wzniesieniu, do Pałacu Hollyrood, położonego o milę niżej, u stóp innego wzniesienia. Mój spacer objął jednak tylko górną część tego ciągu, a dokładnie interesowały mnie tzw. "close", czyli bardzo wąskie przejścia pomiędzy budynkami, łączące dwie ulice, w tym wypadku Royal Mile położoną najwyżej, jakby na grzbiecie wzgórza z ulicami położonymi niżej "na zboczach wzniesienia". Łatwo z tego wywnioskować, że najstarsza część Edynburga jest wielopoziomowa, można wyróżnic 3 poziomy ulic - dach jednych budynków stanowi jednocześnie chodnik uliczki powyżej. Ponadto sieć uliczek jest nieco kręta i na początku miałam problem z zorientowaniem sie, która gdize prowadzi i gdzie się wyjdzie. Po pewnym czasie jednak przyzwyczaiłam się do tego i nauczyłam, którym przejściem gdzie można wyjść, choć wczoraj odkryłam nowe przejście, które mnie zaskoczyło. Jest to niesamowite, że chodząc w wydawałoby się znane miejsca, za każdym razem odkrywa się coś nowego.
Na podsumowanie chciałabym pokazać kilka fotek, które zrobiłam wędrując po zakamarkach trego miasta. Ponadto musze dodać, że zdjęcia te robiłam nową metodą, to dopiero początki, więc może nie wszystkim się one spodobają, ale jak napisałam dopiero zaczynam nad tym pracować.
Na początek zdjęcie, które wydaje mi się że w dobry sposób obrazuje wieleopoziomowość starego miasta w Edynburgu - ulica w dole to West Bow, przechodząca w połowie swej długości w Victoria Street, prowadzi ona z Grassmarket do VI George Bridge. Miejsce z którego zostało zrobione zdjęcie to Victoria Terrace, a gdy tędy pódzie sie kawałeczek w góre dojdzie sie od kolejnej ulicy Johnston Terrace, która otacza wzgórze zamkowe, ulica ta prowadzi pod górkę do Royal Mile. Zdjęć samej Royal Mile tym razem nie ma, ale za to chciałabym pokazać kilka fotek "closów", są one bardzo różne, jednak mam nadzieje , że z tego co tu pokazuje widać jakie są one wąskie i strome.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...